Salah Ezzadine uchodził za wzór pobożnego i budzącego powszechne zaufanie i szacunek libańskich szyitów obywatela. Co roku organizował pielgrzymki do Mekki. Przyjaźnił się z przywódcami Hezbollahu. Specjalny kanał telewizyjny dla dzieci nazwał Al-Hadi - na cześć Hadiego, syna przywódcy Hezbollahu szejka Hassana Nasrallaha. Założył także wydawnictwo o tej samej nazwie, wydające książki religijne. Kiedy Salah ogłosił, że powierzone mu pieniądze pomnaża o 40 proc. w skali roku, na jego fundusz wpłacali przywódcy Hezbollahu, a także inwestorzy z Kataru i Kuwejtu.
Tydzień temu Saleh Ezzadine został aresztowany. Media okrzyknęły go "Abu Madoffem", gdyż powtórzył on - w skali Libanu - wyczyn Amerykanina Berniego Madoffa, który w zeszłym roku zdefraudował ponad 60 mld dol. Obydwaj działali według tego samego schematu. Odsetki dla inwestorów pochodziły z pieniędzy wpłacanych przez następnych inwestorów skuszonych wizją szybkiego zysku.
"Abu Madoff" zdefraudował od 1,2 do 1,5 mld dol. Wśród oszukanych jest czterech członków ścisłego kierownictwa Hezbollahu. Według kuwejckiego dziennika "Al-Watan" partia straciła gigantyczną sumę 680 mln dol. Przedstawiciele organizacji odmawiają komentarzy w tej sprawie.
JaLu/Religiapokoju.blox.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

