Ali Hussain Sibat w swoim programie zajmował się wróżbami i udzielał rad dzwoniącym do niego ludziom. Gwiazdor kanału Sheherazade został aresztowany przez saudyjską policję religijną Mutawa'een w maju 2008 roku kiedy odbywał pielgrzymkę do Arabii Saudyjskiej. Po kilkunastu miesiącach, w listopadzie 2009 roku, zapadł wyrok. Sąd w Medynie skazał prezentera na karę śmierci.

Zdaniem sądu, zasądzona kara ma mieć charakter odstraszający.

- Nie widziałam swojego męża prawie od dwóch lat, nie wiem czy się odżywia, nie wiem w jakim jest stanie zdrowia, nawet nie wiem jak on teraz wygląda - ubolewa żona skazanego, Samira Rahmoon. - Nie mam nic przeciwko rządowi saudyjskiemu, ale chciałabym po prostu zobaczyć swojego męża - dodaje załamana,

Sibat, ojciec pięciorga dzieci, odwołał się do wyroku, apelacja trafiła do wyższej instancji w Mekce, ta z kolei poleciła ponowne rozpatrzenie sprawy.

W efekcie, 10 marca br. sąd, który już raz skazał Libańczyka na śmierć, podtrzymał swoje orzeczenie, argumentując że „oskarżony zasłużył na śmierć, za uprawianie czarnej magii w swoim programie” dodając iż wyrok „odstraszy innych od uprawiania czarnoksięstwa”.

Adwokat oskarżonego powiedział, że jego klient odwoła się ponownie od tego wyroku. A sprawa znów trafi na wokandę sądu z Mekki.

Amnesty International, apeluje do króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha, o powstrzymanie egzekucji i uwolnienie więźnia.

 

kk/ CNN.com

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »