Berliński sklepikarz wywiesił mierzącą 100 mkw flagę Niemiec na swoim lokalu. Lewacka młodzież zarzuca mu nacjonalizm. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż mężczyzna jest... Arabem.

 

- Niemiecka flaga wisi i będziemy jej bronić – mówi Youssef Bassal niemieckiemu tygodnikowi „Junge Freiheit”. W ciągu ostatnich kilku dni skrajnie lewicowa młodzież próbowała zmusić go do zdjęcia czteropiętrowej flagi, którą wywiesił na swoim sklepie. Działo się to po tym, jak lewacka organizacja Antifa nawoływała do kradzieży niemieckich symboli narodowych podczas trwających właśnie mistrzostw świata w piłce nożnej.

Lewacy próbowali różnych forteli. Próbowali nawet wejść na dach i odciąć flagę. Zdaniem Bassala codziennie padają w jego kierunku wyzwiska, zarzuca mu się nacjonalizm. W nocy z piątku na sobotę szesnastu zamaskowanych mężczyzn zażądało od niego zdjęcia państwowego symbolu.

- Oni nie rozumieją, że Niemcy, którzy nie pochodzą z Niemiec, bronią Niemiec – mówi mężczyzna. – Flaga nie wisi z powodu II wojny światowej, ale drużyny niemieckiej. Ona nie jest już właściwie prawdziwie niemiecka, jest wielokulturowa i my do tego należymy – tłumaczy. W budynku, na którym wisi flaga, mieszkają także trzy tureckie rodziny, które zgodziły się na jej wywieszenie.

sks

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »