- Rośnie nam państwo wyznaniowe! – grzmiała podczas wiecu „w obronie Konstytucji RP” w Warszawie wiceprzewodnicząca Unii Pracy, Katarzyna Matuszewska. Akcja zorganizowana przez Sojusz Lewicy Demokratycznej odbyła się we wtorek o godz. 17 przy Pl. Konstytucji.

 

Na imprezie spotkali się przedstawiciele różnych partii lewicowych – SLD, UP, Racji Polskiej Lewicy, Partii Kobiet, Zielonych 2004. Pojawili się także ludzie nie do końca popierający przesłanie akcji. – Nie utożsamiamy się z przesłaniem, ponieważ organizatorzy popierają tą samą konstytucję, która zrównała komunizm z nazizmem – mówił portalowi Fronda.pl młody działacz Spartakusowskiej Grupy Polski. Młodzi komuniści przyszli sprzedawać numery swego pisma, „Platformy Spartakusowskiej”. Co prawda z 2007 roku, ale, jak zapewnił ubrany w biały kaszkiet chłopak, „wciąż aktualny”.

Inne podejście prezentował działacz ekologiczny, Zbigniew Charnas. – Nawet komuniści nie odpiłowali krzyża z Giewontu – mówił portalowi Fronda.pl. I wyciągnął trzy flagi – Szwajcarii, Turcji i Izraela, by pokazać, że poza Polską także jest miejsce dla symboli religijnych w przestrzeni publicznej. Jak przekonywał, nie zamierza się z nikim kłócić, ale jeśli ktoś z uczestników wiecu będzie chętny do dyskusji, to jest otwarty.

Niedługo po godz. 17.00 głos zabrała Katarzyna Piekarska, która przedstawiła uczestników manifestacji. Powiedziała, że po wystąpieniach będzie można podpisać „Apel w obronie konstytucji”. - Ostrzegamy opinię publiczną przed skutkami milczenia w tej sprawie. Doceniamy rolę Kościoła Rzymskokatolickiego oraz innych związków wyznaniowych w dziejach naszej Ojczyzny. Polska jest jednak państwem świeckim. Dlatego domagamy się od Prezydenta RP, Rządu i Parlamentu realizacji zapisów Konstytucji oraz poszanowania prawa i porządku publicznego – można przeczytać.

Wszystko to w odniesieniu do „obrony krzyża” spod Pałacu Prezydenckiego. Na czym polega jej niezgodność z Konstytucją? – Polska nie jest państwem anty- ale areligijnym. Państwo powinna cechować bezstronność wobec różnorakich wyznań – tłumaczył europoseł Tadeusz Iwiński. Jego wystąpienie (jak i także pozostałe) zagłuszały jednak gorące iberyjskie rytmy wykonywanego nieopodal flamenco. Polityk dodał, że w XVIII wieku Monteskiusz pisał o Polsce, że nie są w niej karane nawet zuchwałe naruszenia prawa.

Pozostałe przemówienia nie były jednak ze sobą spójne. Po miękkim przewodniczącym SLD Grzegorzu Napieralskim, który zapewniał, że „nie chce z nikim walczyć”, nastąpił antyklerykalny atak Katarzyny Matuszewskiej, która obwiniała Aleksandra Kwaśniewskiego o podpisanie konkordatu. – Polska to nie tylko kraj Powstańców Warszawskich rozmodlonych na wałach Jasnej Góry – drwiła.

Manifestujący mieli ze sobą tabliczki z hasłami, takimi jak „Polska Iranem Europy”, czy „Niech Kościół podziękuje oszołomom za nasze akty apostazji”. Z pełnych oburzenia głosów sprzeciwu wobec „prezydenckiego” krzyża nie wynikało jednak, w jaki sposób należy rozwikłać konflikt.

Choć byli i tacy, którzy mieli swój pogląd na ostateczne rozwiązanie kwestii krzyża. – Policja powinna przyjść i siłą zabrać krzyż – mówił starszy pan chwalący się napisem na koszulce głoszącym, że nie chodzi do Kościoła, ubrany w czapeczkę „Faktów i Mitów”. A jeśli dojdzie do bijatyki z „obrońcami krzyża”? – Kościół zabił miliony ludzi, jeśli teraz umrą na zawał dwie, czy trzy osoby, można zapłacić tę cenę – dodał.

- Krzyż nie jest problemem, jest symbolem obecnym w naszej rzeczywistości. Zieloni nie mają problemu z krzyżem jako takim – mówił portalowi Fronda.pl współprzewodniczący Zielonych 2004 Dariusz Szwed. Dodaje, że razi ich jednak przemożny wpływ religii na politykę i to, że nie wszyscy są równi wobec Konstytucji. Dodatkowo „wojna krzyżowa” doskonale pozwala Platformie Obywatelskiej i Prawu i Sprawiedliwości zakrywać istotne problemy Polski.

Akcja zakończyła się zbiorowym podpisaniem „Apelu” przez polityków i zgromadzonych ludzi.

Stefan Sękowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »