– Kiedy ja byłem szefem rządu i podejmowaliśmy próby zakupu samolotu specjalnego, czy wymiany samochodów dla najważniejszych osób w państwie, wówczas natychmiast wzbudzała się histeria mediów i polityków. Zawsze zadawano pytanie: jak to możliwe, że rząd kupuje sobie samolot, a przecież emerytury i renty są takie niskie? Tak to trwało. Każdy rząd ulegał – mówił w programie „Dziś wieczorem” Leszek Miller, były premier.
Były szef SLD komentował zdarzenie, do którego doszło na autostradzie A4 w piątek. W prezydenckiej limuzynie pękła opona. Samochód wpadł w poślizg, nikomu nic się nie stało. Powróciły pytania o stan techniczny pojazdów, którymi podróżują najważniejsi politycy w państwie. – Dzisiaj odnoszę wrażenie, że po tragedii smoleńskiej, jest już większe zrozumienie, że samochody czy samoloty powinny być odpowiedniej jakości. Ale przez długi czas rząd nie miał sojusznika w opozycyjnych politykach, dopóki oni byli w opozycji, ani w mediach. Bardzo możliwe, że jeśli chodzi o ostatnie lata funkcjonowania BOR-u, to tzw. bylejakość była obecna – mówił Leszek Miller.
mko/TVP Info
