O sprawie poinformowała na swoim blogu Anna Zawadzka - wojująca lesbijka, która w weekend próbowała wystąpić na zdominowanym przez środowiska feministyczne kongresie kobiet polskich.
Zawadzka twierdzi, że rozmawiała o tym z Jolantą Kwaśniewską w kuluarach obrad. Była pierwsza dama miała poinformować Zawadzką i jej partnerkę, lesbijską działaczkę Ygę Kostrzewę, że popiera walkę środowisk homoseksualnych o prawo do rejestrowania związków.
- Cieszę się, że usłyszałam osobiście z ust p. Jolanty Kwaśniewskiej słowa poparcia dla Ustawy o Związkach Partnerskich oraz podziwu dla pracy jaką wykonuję ja i Yga Kostrzewa, moja - nieformalna nadal - żona - napisała Zawadzka na stronie Comingout.pl.
Jolanta Kwaśniewska nie chciała wypowiadać się o szczegółach tej rozmowy. W komentarzu dla portalu Fronda.pl potwierdziła jednak, że w kwestii "związków partnerskich" istotnie popiera postulaty środowisk homoseksualnych. - Nie znam dokładnie projektu Ustawy o Związkach Partnerskich, o której mówi Pani Zawadzka. Podkreślam jednak, że od lat popieram związki partnerskie - skomentowała dla portalu Fronda.pl.
- Jestem za tym, aby partner życiowy miał możliwość dziedziczenia, uzyskiwania informacji w szpitalu o stanie zdrowia, czy też podejmowania decyzji w spawie leczenia - dodała żona byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
Temat zbiegł się w czasie z opublikowanym przez poniedziałkową "Rzeczpospolitą" sondażem, z którego wynika, że Kwaśniewska jest jedyną osobą, która mogłaby stoczyć w 2010 roku wyrównaną walkę o prezydenturę z "murowanym faworytem" Donaldem Tuskiem.
Według badania, obecnego premiera poparłoby 53 proc. Polaków, zaś Jolantę Kwaśniewską - 47 proc. Żaden inny polityk nie osiągnął podobnego rezultatu. Obecny prezydent Lech Kaczyński w tym samym sondażu przegrywa z Tuskiem 26:74.
Na razie nie wiadomo jak duże znaczenie polityczne ma cytowany sondaż. Przypomnijmy: badania przed wyborami 2005 roku przez długi czas dawały Kwaśniewskiej prowadzenie, jednak wówczas nie zdecydowała się ona na kandydowanie, przyjęła natomiast stanowisko szefa sztabu wyborczego u popieranego przez lewicę Włodzimierza Cimoszewicza.
Ostatecznie wycofał się on z wyborów po tym jak skandal związany z pożyczką i przelewem za granicę ponad pół miliona złotych poważnie obniżył jego notowania.
Zdaniem obserwatorów jest mało prawdopodobne, by Kwaśniewska w ogóle rozważała walkę o prezydenturę. Sprawę sondażu na temat swojej żony bagatelizował w poniedziałek Aleksander Kwaśniewski. - Moja żona jest zorientowana na sprawy społeczne, dobrze się w tym czuje. Nie jest osobą polityczną, ale oczywiście decyzję podejmie suwerennie - mówił w rozmowie z portalem Gazeta.pl.
Nie wiadomo też na ile poparcie Kwaśniewskiej ułatwia homoseksualistom walkę o legalizację swoich związków. Na razie nie mają poparcia żadnej spośród dwóch największych partii politycznych, które wspólnie mają ponad trzy czwarte miejsc w Sejmie.
Zdaniem Michała Karnowskiego z "Dziennika", stanowisko byłej pierwszej damy, to dla nich jedynie prestiżowy sukces. - Jeśli chodzi o ustawę dotyczącą związków partnerskich to uważam, że oprócz SLD poprze ją „Gazeta Wyborcza”, a PO się w tej sprawie podzieli - powiedział portalowi Fronda.pl wicenaczelny "Dziennika". Karnowski zarzucił przy tym lewicy i jej politykom, że popierają postulaty środowisk homoseksualnych wyłącznie "wobec braku wizji w istotnych sprawach programowych".
MaRo/PB/Comingout.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

