Miło Nam dziś, Czcigodni Bracia, poświęcić obecne pismo obronie i uświetnieniu tej właśnie tajemnicy, wokół której koncentrowała się stale troskliwość i życie Kościoła. Tajemnica ta ozdobiona jest niejedną palmą męczeńską, jej poświęcili swe umysły i serca wybitni uczeni i mówcy, a jej piękno starano się oddać w różnych formach sztuki. Wszystko to uczyniono w celu, aby najwyraźniej uwydatnić skuteczność tej tajemnicy, szczególnie zaś jako środka ratunku dla obecnej nieszczęśliwej epoki.

Chrystus Pan w przeddzień swojej śmierci pozostawił względem ludzi tę pamiątkę swej bezgranicznej miłości, a zarazem największą pomoc "na życie świata"(1). Dlatego, tak jak Chrystusowi przed śmiercią, tak i Nam stojącym już u kresu życia, nie pozostaje nic innego, jak tylko to pragnienie, aby obudzić u wszystkich ludzi uczucie wdzięcznej pamięci oraz czci należnej przedziwnemu Sakramentowi. Naszym zdaniem na tym Sakramencie opiera się nadzieja i skuteczność zdobycia ocalenia i pokoju, tak bardzo przez wszystkich poszukiwanego.

Nasza myśl, być może, zadziwi wielu, że ratunku dla współczesnej epoki pod każdym względem skołatanej i doprowadzonej do obecnego niemal tragicznego stanu należy szukać przede wszystkim we wskazanych środkach i pomocach. Wielu może przyjmie tę myśl z zuchwałą pogardą i oburzeniem. Pochodzi to jednak z pychy. Ilekroć bowiem wada ta opanuje ludzi, to wówczas chwieje się wiara chrześcijańska wymagająca ostatecznie uległości umysłu. Pycha, jakby coraz większa mgła, zasłania sprawy Boże tak, iż do wielu odnoszą się słowa: "ci zaś litemu bluźnią, czego nie znają"(2).

Takie postępowanie bynajmniej Nas nie powstrzyma od powziętego zamiaru - wprost przeciwnie, jesteśmy jeszcze bardziej zdecydowani oświecić umysły dobrze usposobione oraz prosić Boga, złączeni w bratniej modlitwie z ludźmi sprawiedliwymi, za tych, którzy odrzucają rzeczy święte.

Pojmować z całą wiarą skuteczność Eucharystii, znaczy to samo, co pojmować wielkość dzieła, którego dokonał Bóg w pełni swego miłosierdzia, kiedy to stał się człowiekiem dla zbawienia rodzaju ludzkiego. Zgodnym z prawdziwą wiarą jest uznanie Chrystusa za najwyższego Sprawcę naszego zbawienia i przyjęcie Go jako tego, który wszystko naprawił swą mądrością, swoimi prawami, urządzeniami, przykładem, a przede wszystkim przelaniem własnej krwi. Podobnie jest sprawą tej samej wiary wyznawać Chrystusa i czcić Go obecnego w Eucharystii w takim stopniu rzeczywistości, że pozwala mu przebywać do końca świata między ludźmi, dla których jest mistrzem, pasterzem i pośrednikiem mile widzianym u Ojca. Pozostając jednak na ziemi do końca dziejów będzie Chrystus udzielał ludziom siebie samego w obfitości dobrodziejstw dokonanego odkupienia.

Ktokolwiek głęboko i z pobożnością zastanowi się, to musi zauważyć, iż pomiędzy dobrodziejstwami płynącymi z Eucharystii, na pierwsze miejsce wybija się i jaśnieje to, które obejmuje wszystkie inne. To jedyne dobrodziejstwo obejmujące wszystkie inne polega na tym, że z Eucharystii płynie dla ludzi życie: "Chlebem, który Ja wam dam, jest ciało moje za życie świata"(3).

W różny sposób Chrystus jest życiem jak już o tym powiedzieliśmy w innym czasie: jako przyczynę bowiem samego przyjścia między ludzi podał On pragnienie obdarzenia ich trwałą pełnią życia więcej niż ludzkiego; "Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości"(4). Albowiem skoro tylko na ziemi ukazała się "dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, dla ludzi"(5), to wiadomo każdemu, że z tego zaraz wytrysła jakaś siła twórcza, wprowadzająca nowy porządek rzeczy i jak przeniknęła wszystkie przejawy życia domowego i społecznego. Stąd to powstały nowe więzy między ludźmi, nowe prawa osobiste i publiczne, nowe kierunki dla instytucji, nauk, sztuki, a co najważniejsze - umysły i serca ludzkie zostały skierowane ku prawdzie wiary i ku świętości obyczajów. Tak przeto zostało ludziom dane życie prawdziwie niebiańskie i Boskie. Do tego stosują się mianowicie takie częste wyrażenia Pisma św., jak: "drzewo życia", "słowo życia", "księga życia", "winnica życia", a przede wszystkim "chleb życia".

[...]

Gorąco pragniemy, aby ludzie mieli właściwe pojęcie o życiu wiecznym i troszczyli się o nie przede wszystkim ci, którzy czy to ze względu na swe zdolności, czy to ze względu na swą pracę lub pełnione funkcje władzy społecznej, mogą wiele uczynić w ukierunkowaniu spraw doczesnych i ziemskich. Natomiast znajdujemy się w smutnej sytuacji i ubolewamy z powodu tego, że wielu opanowanych pychą głosi początek stwarzanej nowej i szczęśliwej epoki. Cechą tej epoki jest gorączkowa pogoń za zdumiewającymi odkryciami, które mają służyć różnym formom wygodnego życia. Tymczasem, jak obserwujemy, społeczność ludzka daleka od Boga nie tylko nie cieszy się upragnionym pokojem i szczęściem, ale cierpi i drży jakby opanowana jakimś febrycznym szalem. Ludzkość, ufając jedynie doczesnej pomyślności i gorączkowo jej poszukując, widzi jak pomyślność ta jest dla niej ciągle nieuchwytna, ginie jak cień ciągle znikający. Ludzie bowiem i społeczeństwa z konieczności pochodzą od Boga. Dlatego tak jak pochodzą od Boga tak też bez Niego nie potrafią ani żyć, ani się rozwijać, ani też wypracować jakiegokolwiek dobra. Wszystko to może człowiek w Bogu przez Jezusa Chrystusa, przez którego spłynęły i spływają wszystkie najszlachetniejsze i najcenniejsze dobra.

Z encyklili Leona XIII Mirae caritatis o sakramencie Eucharystii