Ligia Krajewska udostępniła na swoim Facebooku zdjęcie z profilu o nazwie „Rzygam smoleńskiem” (takie profile inspirują posłów Platformy walczących z mową nienawiści…). Fotografia przedstawiała Jarosława Kaczyńskiego, którego jakaś kobieta usiłowała pocałować w rękę. I chociaż po moim komentarzu niemającym w sobie nic niewłaściwego zostałem przez posłankę zbanowany, a przez zachwyconych fotografią nazwany śmiesznym człowiekiem, pisowcem, któremu „pofajtało się w głowie” i który wszędzie tropi spiski i Żydów (a o tych nawet słowem się nie zająknąłem) to moją uwagę przykuły inne komentarze z profilu, do którego odnośnik zamieściła posłanka Platformy.

 

Internauci, których mogłem poczytać dzięki parlamentarzystce z PO, którą nota bene za jej działalność pozapolityczną cenię wyjątkowo wysoko, a momentami nawet podziwiam, popisali się jak zwykle wyzwiskami i inwektywami (bo tak chyba lemingi pielęgnują mowę miłości). Najciekawszy jednak okazał się wpis Marty Kurtyki z Warszawy.

 

- Rzygamy smoleńskiem i ty konusem pojeba... ,ktory zaprowadziłby Nas z szabelka na Rosję,szkoda,ze on tez nie leciał tym samolotem jednego poje.. bylo by mniej... – napisała pani Marta (zachowaliśmy oryginalną pisownię). Sympatie polityczne autorki wpisu są łatwe do rozszyfrowania, ponieważ na swoim profilowym zdjęciu chwali się fotografią z samym premierem Donaldem Tuskiem.

 

Pani posłanko Krajewska, walczy Pani na Facebooku z „pisowskim” fanatyzmem i poleca profile takie jak „Rzygam smoleńskiem”, gdzie „młodzi i wykształceni” pod adresem Kaczyńskiego używają przekleństw, wyzwisk lub żałują, że nie leciał z bratem tragicznym lotem z 10 kwietnia 2010 r. Czy to jest promowany przez Was język debaty politycznej? Czy tak minister Boni wyobraża sobie walkę z mową nienawiści?

 

Robert Wit Wyrostkiewicz