- Nigdy nie było na to żadnego dowodu – mówi adwokat oskarżonego lekarza Bena Ramaley'a i zaznacza, że jego klient "zawsze twierdził, że to była pomyłka". 68-letni "specjalista od zapłodnienia" może jednak okazać się ojcem powoływanych do życia w próbówce dzieci - pisze brytyjski "Daily Mail".
Sprawa zaczęła się w 2005 roku, gdy doktora Ramaley'a podała do sądu czarnoskóra para, która trzy lata wcześniej skorzystała z usług jego kliniki w Greenwich. Wnieśli oskarżenie, bo bliźniaczki poczęte w w procesie tzw. homologicznego zapłodnienia in vitro (dawcą nasienia nie jest osoba trzecia) zaczęły rosnąć, a znajomi zaczęli pytać, czy dzieci są adoptowane. Miały bowiem znacznie jaśniejszy kolor skóry, niż rodzice.
Testy DNA wykazały, że tylko matka jest biologicznym rodzicem dziecka. W sądzie sprawa została załatwiona szybko i polubownie, zanim sąd zapytał lekarza, do kogo należała użyta w procedurze sperma. Klinika wypłaciła rodzicom 10 tys. dolarów odszkodowania za "pomylenie nasienia" i sprawa ucichła. Lekarzowi nie nakazano przeprowadzenia testów DNA.
Stanowy Departament Zdrowia Publicznego, pomimo dochodzenia w tej sprawie zakończonego stwierdzeniem nieprawidłowości w funkcjonowaniu kliniki, nie odebrał jednak lekarzowi licencji. Nadal prowadzi praktykę lekarską, choć licencji – za takie same zarzuty – pozbawiły go władze stanu Nowy Jork.
Teraz sprawę poznały media i opinia publiczna, bo postępowanie wszczął stanowy prokurator.
AJ/Dailymail.co.uk
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

