Karol Świerczewski urodził się w 1897 roku w robotniczej warszawskiej rodzinie. Nie może dziwić, że po ukończeniu jedynie 2 klas szkoły powszechnej podjął pracę jako pomocnik tokarza. Sytuacja prostego robotnika w tamtym czasie wręcz wymuszała na młodych ludziach szybkie zakończenie edukacji i podjęcie pracy, w celu materialnego wspomożenia rodziny. To nie dziwi, ale dalsze jego losy?
W zawierusze I wojny światowej, Karol Świerczewski przybył do Moskwy, skąd w 1916 roku poszedł na front jako żołnierz carskiej armii, ale już w kolejnym roku powrócił i popierając bolszewików podjął walkę w Armii Czerwonej przeciwko "wrogom rewolucji". Nie mogło być także inaczej, że z chwilą dziejowego marszu bolszewickiej rewolucji nasz bohater najpierw musiał wykazać się w wojnie polsko - sowieckiej, lecz tutaj spotkał go pierwszy afront. Jakby nie patrzeć zarówno polscy robotnicy jak i chłopi za nic mieli sowiecką rewolucję i woleli bronić swojej niepodległości. O zgrozo ! Polskie kule dwukrotnie zraniły Karola, co stawia pod znakiem zapytania jak to było możliwe? Odpowiedź może być tylko jedna ! Wtedy Karol Świerczewski jeszcze nie miał w "małym palcu taktyki wojennej" oraz nie był Legendą.
Ale nic straconego, bracia towarzysze wypełnili lukę edukacyjną. Mając dotychczas 2 klasy szkoły powszechnej Świerczewski w 1921 roku kończy kurs w Wyższej Szkole Piechoty i zostaje komisarzem politycznym, a następnie studiuje w Akademii Wojskowej. W przerwie edukacyjnej przyszła Legenda bez żadnych skrupułów uczestniczy w stłumieniu rewolty chłopskiej, co chyba nie stworzyło możliwości w zdobyciu wojennego doświadczenia, ale "coś" lub "ktoś" pomaga jemu w 1929 roku zostać Szefem IV Zarządu Sztabu Generalnego Armii Czerwonej, z której to funkcji jest zdjęty po dwóch latach, aby pozostać w dyspozycji Sztabu Generalnego.
Można jedynie domniemywać, że przyszła Legenda nie posiadała żadnych walorów predysponujących na tak wysokie stanowisko, albo może stwierdzono, że będąc polakiem przyda się do przygotowania szpiegów, którzy mieli działać w Polsce. Szpiegów między innymi szkolono w Wojskowej Szkole Politycznej, gdzie nasz bohater był wykładowcą przedmiotów "fachowo - wojskowych".
Tak czy siak Karol Świerczewski w sierpniu 1936 roku z grupą doradców sowieckich pod wodzą Michała Trilissera z NKWD i Jana Berzina z GRU przybywa do Madrytu. Na hiszpańskiej ziemi, Karol już jako ps. Walter, był kompanem Rodiona Malinowskiego. Walcząc w Hiszpanii nie tyle się wykazał na polu bitwy jak w robieniu czystek wśród swoich oraz mordowaniu zarówno podwładnych czy też jeńców. Nie dano też jemu możliwości dowodzenia "dąbrowszczakami". Bohaterska postawa nie uchroniła jednak Generała Waltera przed uwięzieniem w realizowanej przez Stalina czystce w Armii Czerwonej, lecz szczęście jemu dopisało ponieważ dosyć szybko został zwolniony z aresztu i przywrócony do służby. Z tym wiąże się następne pytanie ? Jak to się stało, że Nasz bohater wyszedł na wolność - mając na uwadze, że w tym czasie ścigano sprzymierzeńców marszałka Tuchaczewskiego, a Legendarny Walter podczas wojny polsko - sowieckiej praktycznie walczył u jego boku. Można podejrzewać, że w trakcie przesłuchań lub jeszcze podczas pobytu w Hiszpanii ta Legenda donosiła na innych sowietów. Oczywiście to tylko takie gdybanie, mając jedynie na uwadze, że wspomniany Trilisser jako wróg ludu został rozstrzelany 1938 roku, a Jan Berzin w tym samym roku był aresztowany i następnie zastrzelony. Przyjmując, że to wszystko jest jedynie pomówieniem, dziwi jednak fakt mianowania w 1940 roku naszego bohatera na stopień generała majora i prowadzenia przez niego wykładów w Akademii Wojskowej. Po wybuchu wojny sowiecko - niemieckiej doszło do kolejnego zgrzytu, który dla wielbicieli tego generała jest na pewno obrzydliwym łgarstwem. W listopadowej bitwie pod Wiaźmą, dowodzona przez niego 248 Dywizja Piechoty zostaje doszczętnie rozbita. Ktoś może twierdzić, że jest chamstwem oskarżanie tego bohatera z hiszpańskiej wojny o brak podstawowych umiejętności dowodzenia dywizją. Bądź co bądź wyprowadził z bitwy aż pięciu żołnierzy !!!
Co by nie mówić na ten temat, prawdą jest, że w takich okolicznościach każdy napiłby się czegoś mocniejszego, a jeżeli ktoś jest wręcz koneserem sowieckiego bimbru, to należy uznać za obrzydliwość obgadywanie takiego Wielkiego Człowieka. Jak wskazuje historia, Stalin w tym okresie wojny mało kiedy wybaczał tak wielkie niepowodzenia. Pod przysłowiową ścianę stawiono za mniejsze porażki, ale nie w przypadku Naszej Legendy. Żukow odbierając Walterowi dowództwo nie miał nic do powiedzenia, kiedy Nasz bohater stał się jednym z czołowych polskich oficerów tworzących Polską Armię w CCCP. Chyba jedynie tylko zazdrość "dotychczasowej sławy" powoduje, że generał Berling nie potrafił się z nim porozumieć. Taka nikczemność ze strony Berlinga została nagrodzona przez Stalina, który jemu zlecił utworzenie II Armii Wojska Polskiego...
Więcej na stronie: klub-historyczny.pl/
JW/klub-historyczny.pl

