Jak pisze, chce tylko prawdy i poszanowania prawa. Dba o dobre imię, bo na koniec to tylko pozostaje - dodaje. "Dziś dawny kolega wyciągać chce ubecję na pomoc, żeby świadczyła o moich rzekomych winach". Były prezydent stwierdza więc, że wtedy go nie zwyciężyli, to teraz po latach ten "prawdziwy patriota" chce walczyć z Wałęsą do końca.
Drugim przykładem, który przytacza Wałęsa jest pewien etnograf, który zajął się tropieniem układu w Gdańsku. Według niego Wałęsa ma największy wpływ na politykę ratusza czy władz województwa.
Na ten zarzut były prezydent odpowiada: "Gdańsk kocham, wybrałem go jako swoje miejsce na ziemi i Gdańsk mnie za moją walkę i służbę publiczną też uhonorował. Nie pozwolę bezkarnie mnie obrażać. Zachęcam dziennikarzy śledczych – napiszcie o układach, głównie finansowych, polityków związanych z PiS. Jak mierni, ale wierni, dostawali dobrze płatne prezesury i rady nadzorcze. Jak oplatali układem zależności i finansowego wyzysku państwowe i samorządowe spółki. Że już nie sięgnę do uwłaszczenia się na majątku w początkach lat 90. Nie ma zgody na to, żeby dziś tacy ludzie próbowali oczernić tych, którzy im się nie kłaniają" - dodaje.
Na koniec nie ucieka też od spraw związkowych. "'Solidarność' kochałem i kochać będę jako piękny przykład tego, że nam się udało. Nawet dziś z bólem kocham ten związek, tak jak ojciec nie odwraca się od zbuntowanego dziecka" - pisze Wałęsa.
Swój felieton Lech wałęsa kończy apelem: "w duchu prawdy rozpocznijmy ten kolejny polityczny sezon, bo łatwo nie będzie, a Ojczyzna potrzebuje wszystkich rozsądnie myślących".
JW/Wprost/wp.pl

