"Będę musiał jeszcze raz stanąć na czele i poprowadzić bój" - powiedział Lech Wałęsa na obchodach rocznicy grudnia '70.
Z kim chce walczyć opromieniony chwałą obalania demokracji ludowej były prezydent, niedoszły cesarz (tak mówił o sobie jeszcze na krótko przed wyborami), Lech Wałęsa? Oczywiście: z Prawem i Sprawiedliwością.
Płomienny obrońca układu III RP powiedział, że nie wytrzyma i pójdzie do walki, jeżeli tylko "się nie opamiętamy". Dodał, że każdego roku obchodzi po cichu rocznicę grudnia 1970., ale tym razem - nie może.
"Co roku obchodzę rocznicę po cichu, ale w tym roku nie mogę przez to, co się dzieje w Polsce " - wyznał.
"Jesteśmy zobowiązani szanować wolność, przy takich rocznicach wspominać tych, którzy zapłacili cenę, ale też zwracać uwagę, by to się nie powtórzyło. Jeszcze nie jest za późno" - perorował Lech Wałęsa, wpisując się idealnie w retorykę lewicowo-liberalnych "elyt" o powrocie ducha komunizmu w osobie Jarosława Kaczyńskiego.
"Tworzy się nie tylko nowa Polska, ale nowa Europa i świat. Demokracja przeżywa kryzys w całym świecie (...) Nie ma tego złego, co na dobre może nie wyjść" - podsumował rezolutnie.
wbw
