Makowiecki ubolewa, że Polacy - niezależnie od przekazu zawartego w słowach kolęd - przez lata wypracowali śpiewanie wszystkich świątecznych utworów jednakowo. - Wielokrotnie słyszałem w kościele optymistyczne „Dzisiaj w Betlejem Wesoła Nowina...” zawodzone w tempie ... marsza żałobnego... Absurd, niezrozumienie, brak umiejętności? - pyta muzyk.


- Z kolei słuchając kolęd amerykańskich (Amerykanie podzielili swe „christmas songs” wg odwiecznej zasady muzycznej na „szybkie-wolne”) – aż czuje się w nich radość z Narodzenia Pana (I grupa) czy kołysankową nostalgię (II rodzaj pieśni bożonarodzeniowych) - daje za przykład Makowiecki.


Muzyk postanowił zaadaptować tę formułę na polskim gruncie i tak powstała płyta "Zayazd - kolędy". - Pomimo upływu prawie dwudziestu lat nagrania te nie zestarzały się ani trochę; pozwolę sobie zatem kilka z nich dołączyć do wigilijnych życzeń dla Państwa. I zaprosić do wspólnego śpiewania; wszak - zgodnie z kościelną maksymą: kto śpiewa, ten się podwójnie modli... - zachęca Makowiecki.

 

 

 

eMBe/Wpolityce.pl