- Przyjmuję tę nagrodę z wielką dumą i wielką skromnością, pragnąc sprostać wymaganiom, które stawia przed nami nasz świat – powiedział Obama przyjmując nagrodę Nobla. – Tę nagrodę otrzymywali giganci historii, ja tymczasem jestem dopiero na początku drogi – przyznał.
- Otrzymałem tę nagrodę w sytuacji, w której mój kraj prowadzi dwie wojny. Jedna z tych wojen już się kończy. Druga jest konfliktem, którego Stany Zjednoczone nigdy nie pragnęły. – To ja wysłałem wielu Amerykanów na tę wojnę. Niektórzy już zginęli, niektórzy dopiero zginą – dodał.
Prezydent USA przyznał, że wojna jest czasem konieczna i jest czasem wyrazem ludzkiego zaangażowania i ludzkiej godności i że świat musi zwrócić się kierunku bardziej trwałego pokoju. Podkreślił przy tym, że wszystkie narody muszą przestrzegać standardów odnośnie do użycia siły. Zaznaczył jednak, że jako najwyższy zwierzchnik sił zbrojnych zastrzega sobie prawo do obrony USA.
Przewodniczący norweskiego Komitetu Noblowskiego Thorbjoern Jagland wystąpił w czwartek w obronie decyzji przyznania Pokojowej Nagrody Nobla amerykańskiemu prezydentowi. - To właśnie teraz, dzisiaj, mamy okazję poprzeć idee prezydenta Obamy - powiedział, dodając, że nagroda ta jest "apelem o działanie na rzecz nas wszystkich".
Prezydent USA spędzi w Oslo 26 godzin. Każda z nich kosztuje równowartość ponad 500 tysięcy euro - podają norweskie media. Oprócz złotego medalu i dyplomu otrzymał również czek na 1,4 mln dolarów.
MaRo/Onet.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

