Kolejny etap pielgrzymki papieża Franciszka za ocean to Filadelfia. Ojciec święty spotkał się w tym mieście między innymi imigrantami oraz wspólnotą hiszpańskojęzyczną. Swoje wystąpienia poświęcił w dużej mierze rodzinie oraz problemowi imigracji.

Pielgrzymka mocno daje się we znaki Franciszkowi. Narzeka na ból kolana, ale cierpienie nie przeszkadza mu w pełnieniu posługi. Gdy jechał z lotniska samochodem do centrum Filadelfii, poprosił kierowcę, żeby się zatrzymał, by dać błogosławieństwo niepełnosprawnemu chłopcu.

Franciszek wziął udział w obchodach 8. Światowych Spotkania Rodzin w Filadelfii pod hasłem „Miłość jest naszą misją – rodzina pełnią życia”. – Chcę was prosić o refleksję nad rodziną nad parami przygotowującymi się do małżeństwa oraz nad młodymi ludźmi. Wiem jak dużo zostało zrobione w waszych parafiach aby odpowiedzieć na potrzeby rodzin oraz wsparcia ich w wierze – mówił papież w filadelfijskiej katedrze.

Ojciec Święty spotkał się z wiernymi również w Independence Hall, gdzie 4 lipca 1776 roku ogłoszono Deklarację Niepodległości USA. Franciszek nawiązał do tego wydarzenia cytując słowa dokumentu, który wskazuje, że „wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że są obdarzeni przez Stwórcę pewnymi niezbywalnych prawami, a rządy istnieją, aby chronić i bronić tych praw”.

– Te słowa nadal nas dzisiaj inspirują podobnie, jak zainspirowały narody całego świata do walki o wolność i życie zgodnie ze swą godnością. Te prawdy muszą być stale potwierdzane, przyswajane i bronione – przekonywał. 

– Pamiętamy wielkie zmagania, które doprowadziły do zniesienia niewolnictwa, poszerzenia praw wyborczych, rozwoju ruchu robotniczego i stopniowe wysiłki w celu wyeliminowania wszelkiego rodzaju rasizmu i uprzedzeń skierowanych wobec kolejnych fal nowych Amerykanów. Ukazuje to, że jeśli kraj pragnie zdecydowanie dochować wierności swoim zasadom fundamentalnym, opartym na poszanowaniu godności człowieka, to umacnia się i odnawia – mówił papież.
Franciszek zwrócił się również do imigrantów. – Nazbyt często ludzie najbardziej potrzebujący naszej pomocy nie mogą zostać usłyszani. Jesteście ich głosem, a wielu z was sprawiło, że ich wołanie zostało wiernie usłyszane. W tym świadectwie, które często napotyka silny opór, przypominacie amerykańskiej demokracji o ideałach, na których powstała, oraz że społeczeństwo jest osłabione, kiedykolwiek i gdziekolwiek zwycięża niesprawiedliwość – podkreślał.

Papież pozdrowił imigrantów „ze szczególną miłością”. – Nie zniechęcajcie się wszelkimi napotykanymi wyzwaniami i trudnościami. Proszę was, nie zapominajcie, że podobnie jak ci, którzy przybyli tu przed wami, wnosicie wiele darów do waszej nowej ojczyzny. Nigdy nie wstydźcie się swoich tradycji. Nie zapomnijcie wyniesionej nauki od waszych starszych, które są czymś, co możecie wnieść, by wzbogacić życie tej amerykańskiej ziemi – apelował.

– Powtarzam, nie wstydźcie się tego, co jest częścią was, waszego krwiobiegu. Jesteście również wezwani, aby być odpowiedzialnymi obywatelami i wnieść owocny wkład w życie wspólnot, w których żyjecie. Myślę zwłaszcza o tętniącej życiem wierze, jaką ma wielu z was, głębokim sensie życia rodzinnego i tych wszystkich innych wartościach, jakie odziedziczyliście. Wnosząc wasze dary, znajdziecie nie tylko swoje miejsce tutaj, ale pomożecie odnowić społeczeństwo od wewnątrz – zaapelował Franciszek.

W sobotę wieczorem lokalnego czasu papież uczestniczył w czuwaniu modlitewnym. Franciszek zaskoczył wszystkich, zostawiając przygotowane przemówienie. Zamiast niego rozmawiał z wiernymi o rodzinie i żartował. Opowiadał jakim pięknem jest rodzina. – Ktoś może powiedzieć, że papież tak mówi, bo nie jest żonaty. A w rodzinie są problemy, kłótnie, czasem latają talerze, dzieci potrafią przyprawić o ból głowy, nie wspomnę już o teściowych – żartował ojciec święty.
 
KJ/Tvp.info