Francuska minister zdrowia Roseline Bachelot ma pomysł na uproszczenie życia Francuzkom: recepty na środki antykoncepcyjne i wczesnoporonne będą mogły otrzymać od położnych, a nawet od pielęgniarek szkolnych – donosi Nasz Dziennik.

 

Położne będą mogły przepisywać pigułki wkrótce po porodzie, a później miałby zając przejąć to lekarz. Taka sytuacja nie tylko stwarza zagrożenie dla zdrowia matek, gdyż położna może nie mieć pełnej informacji o zdrowiu pacjentki, ale również otwiera to drogę do niekontrolowanej dystrybucji takich środków. W projekcie stwierdza się bowiem, że pielęgniarki mogą tylko „w pewnych okolicznościach” przepisywać środki antykoncepcyjne, ale nikt tych „okoliczności” nie precyzuje.

 

Projekt zmian napotkał protesty samych lekarzy. Krajowy Związek Ginekologów i Położników (SYNGOF) oświadczył, że za przepisywanie takich środków powinien odpowiadać tylko i wyłącznie lekarz - Jest czymś złudnym i niebezpiecznym myśleć, że pielęgniarki, niemające odpowiedniej wiedzy, mogą tańszym kosztem zastąpić lekarzy - oświadcza związek.

 

Przewodniczący SYNGOF dr Marc Alain Rozan uważa, że ustawa przedstawiana jako metoda na zmniejszenie liczby aborcji, nie tylko nie osiągnie skutku, ale może spowodować szereg poważnych konsekwencji zdrowotnych u pacjentek. Istnieje wiele przeciwwskazań związanych z używaniem środków antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych, a te stwierdzić może tylko lekarz. Antykoncepcja ma też szereg działań ubocznych, nie może być przepisywana np. kobietom chorym na raka, wątrobę czy mającym kłopoty z krążeniem.

 

Rządowy projekt prawdopodobnie trafi do parlamentu w styczniu.

 

AJ/ Nasz Dziennik

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »