19-letniego Jima Robertsona i jego o rok starszego kolegę Roberta Millera znalazła w czwartek policja w pokoju hotelowym, który wcześniej sami wynajęli. Studenci uniwersytetu w Edynburgu targnęli się na własne życie przy użyciu specjalnie skonstruowanej przez siebie maszyny. Policja zbada, czy nie inspirowali się przy tym działalnością australijskiego propagatora eutanazji Philipa Nitschke, znanego jako Doktor Śmierć.
Może to sugerować nie tylko sama konstrukcja urządzenia, które zostało zbudowane na podobieństwo maszyny do samobójstwa (Deliverence Machine) Doktora Śmierć. W pokoju hotelowym przy laptopach studentów znaleziono kamery internetowe, co może świadczyć o tym, że przed śmiercią byli instruowani przez uczestników czatu dla samobójców, gdzie udzielono im dokładnych porad, jak skutecznie skończyć z życiem.
Rodziny i przyjaciele obu studentów są wstrząśnięci śmiercią Jima i Roberta. Byli kolegami z dzieciństwa i obaj studiowali na kierunku matematyczno-fizycznym. Byli znani jako dwóch "najzdolniejszych na roku". Policja na razie nie zna przyczyn, dla których mieli popełnić połączone samobójstwo.
Prowadzący śledztwo zapowiedzieli też, że sprawdzą, czy studenci nie inspirowali się wykładami, jakie pod koniec ub. roku wygłosił w Wielkiej Brytanii Doktor Śmierć. Prowadził on tam wówczas "warsztaty" o eutanazji dla osób w podeszłym wieku. Choć wstęp na nie miały tylko osoby po 50. roku życia, wielu przeciwników wykładów ostrzegało, że ich treści mogą dotrzeć do młodych, podatnych czy psychicznie niestabilnych osób.
AJ/Timesonline.co.uk
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

