Centorrino apeluje o "roczny odpoczynek", tj. przerwę w lekturze tych książek, które tworzą negatywne wyobrażenie, że "Sycylijczycy mają DNA niedające żadnej nadziei na zmianę".
- One nas oszpecają, a przecież potrzebujemy optymizmu. Na wyspie kiełkują przemiany, które nie mogą utonąć w poczuciu beznadziei. Musimy uwierzyć w ich powodzenie – tłumaczy poruszony kurator.
Do grona „niebezpiecznych książek i autorów” obok Lamparta" Giuseppe Tomasiego di Lampedusy zalicza również piszącego o wpływie mafii na Sycylię Leonarda Sciasciego i autora kryminałów Andreę Camilleriego.
Napisany w latach 50. XX w. "Lampart" do dziś bywa cytowany w politycznych dyskusjach odnośnie sycylijskiej i szerzej, południowowłoskiej niemocy i strachu przed reformami. Zgodnie ze słynnym zdaniem księcia Saliny, głównego bohatera powieści: „Sycylijczycy nie chcą żadnych zmian. Ich pycha jest silniejsza od ich nieszczęść".
mm/Wyborcza.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

