Najmocniejsza jest okładka dzisiejszego „Przekroju” – stylizowany na ikonę Świętej Rodziny rysunek, w którym miejsce Maryi zajął wąsaty homoseksualista, a Dzieciątka Jezus – czarny kot. (Aż chce się zapytać, czy to znak jakieś wiary w zabobony, ale pomińmy to). To wszystko opatrzon hasłem: "Kościół uchyla drzwi gejom". 


Zawartość jest już nieco mniej szokująca, niż opakowanie. Bo pod tytułem „Homo catholicus” znajdujemy kilka historii biednych gejów, którym straszny Kościół zakazuje się kochać. Niby nic nowego, ale dla redaktor Joanny Dargiewicz-Rożek stało się dobrym pretekstem, do napisania 2,5 stronicowego elaboratu, w którym pokazuje jaki istny Krzyż Pański mają geje z Kościołem.


Dla zobrazowania tej tezy służy kilka historyjek wierzących homoseksualistów, co do których właściwie trudno się przyczepić. Jest Jacek i Michał, którzy deklarują się jako katolicy. Wspólnie mieszkają, robią zakupy, ba, nawet przyjmują księdza po kolędzie. I co najważniejsze – nie uprawiają seksu. – Dwa razy nie wytrzymaliśmy. Ale potem bardzo mnie to męczyło – mówi jeden z nich. I zapewnia, że obaj wyspowiadali się ze swojego upadku, dostali także rozgrzeszenie. Jednak żałują do dziś, bo „od początku zakładali, że ich związek będzie czysty, oparty na miłości, a nie na grzechu”.


Da się? Widać, że tak. To doprawdy, budujące, że na łamach „Przekroju” można znaleźć tak optymistyczne świadectwo, zadające kłam tym wszystkim wrzaskom homoaktywistów. Bo w znacznej części, homoseksualiści w Polsce to nie poprzebierani w lateksy, wulgarni i rozkrzyczani uczestnicy Marszów Równości, ale właśnie zwykli ludzie. Mało tego, tacy, którzy sami często się odcinają od tych wszystkich Biedroniów, Legierskich i „Krytyki Politycznej”.


To spora grupa ludzi podobnych do tych, opisywanych przez Dargiewicz-Rożek. Z tym, że redaktorka, podpierając się opinią dr Andrzeja Depko, jednoznacznie stawia tezę, że homoseksualizmu wyleczyć się nie da. A rozpowszechnianiu idiotycznych teorii, że jest inaczej, winien jest oczywiście zacofany Kościół, który homoseksualizm traktuje jak chorobę, a gejom zabrania czerpać przyjemności z seksu.

 

Odpowiadając jeszcze na tytuł z okładki, to przecież nie jest tak, że Kościół kiedykolwiek zamykał gejom drzwi, żeby teraz je uchylać! One zawsze były otwarte, z jednym niezmiennym warunkiem - "jeśli chcesz". Przecież Jezus nigdy nikogo nie uzdrawiał na siłę! - Chcesz być zdrowy? - pytał w piątym rozdziale Janowej Ewangelii człowieka, który "od trzydziestu ośmiu lat był złożony chorobą". 


"Religia i nasza orientacja kompletnie się wykluczają" – ocenia jeden z bohaterów tekstu. To nie do końca tak, bo przecież Kościół nie potępia homoseksualistów, a jedynie akty homoseksualne! Kościół nie potępia człowieka. I jakkolwiek nad gejami nie użalaliby się na zmianę redaktorzy „Wyborczej”, „Wprost” albo „Przekroju” to nic się w tym stanowisku nie zmieni. Bo, jak cytuje sama autorka tekstu z „Przekroju” – „mężczyźni, którzy współżyją ze sobą(…), nie odziedziczą Królestwa Bożego”... (1 Kor 6, 9-10).

 

Najsmutniejsze jest jednak to, jak daleko posuwa się naruszanie granic dobrego smaku, po to, by zamanifestować swoje antynastawianie do wartości chrześcijańskich. Był już przybity do krzyża tupolew, był "ukrzyżowany" Palikot, Matka Boża z twarzą Madonny - zastawiam się co jeszcze zrobią redaktorzy mainstreamowych tygodników, żeby przyciągnąć swoich, coraz bardziej lewicujących, czytelników. Jaka pozostaje nam odpowiedź? Nie, wcale nie chodzi o to, żebyśmy palili na stosie te okładki, albo rzucali gazetami. Jak mówił Tomasz Terlikowski w dzisiejszym Frondowym przeglądzie prasy - wystarczą dobrze skonstruowane przez kompetentnych prawników pozwy sądowe. 


Marta Brzezińska