„Łaciński patriarchat Jerozolimy wyraża głęboki niepokój w obliczu eskalacji napięcia pomiędzy Gazą a Izraelem” - czytamy w oświadczeniu, w którym duchowni podkreślili również, że w kryzysie niepotrzebna jest przemoc i tylko międzynarodowa współpraca może pomóc w rozwiązaniu konfliktu.
Łaciński patriarcha Jerozolimy, Fouad Twal, wyraził swoje oficjalne stanowisko w sprawie kolejnej fali nalotów lotniczych i rakietowych, które przynoszą śmierć, zarówno w Gazie, jak i Izraelu. „W tym szczególnie napiętym czasie Patriarchat wyraża solidarność ze wszystkimi ofiarami, które znajdują się w centrum naszych myśli i modlitw” - czytamy w oświadczeniu, w którym duchowni zapewnili także o modlitwie za sprawców przemocy.
Patriarcha Twal udzielił również szerokiego wywiadu, w którym dotknął problemu wciąż nierozwiązanych kwestii. „Ataki są częścią strasznej rzeczywistości ogólnej. Przeżywamy wielki kryzys, którym naznaczone są mniejsze konflikty. Jest na to tylko jeden sposób: kompleksowe rozwiązanie, które prowadzi do pokoju, prawdziwego pokoju dla każdej ze stron konlifktu. Problemem, jak wydaje się, jest to, że nie widzimy żadnych perspektyw; żyjemy w ciągłej obawie o niepewną przyszłość” - stwierdził.
Patriarcha został także zapytany o jego oczekiwania po ponownym wyborze na prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy, a także o zamiary Palestyny, która 29 listopada ma zgłosić swoje członkostwo do ONZ. „Wszystko, o co chcę poprosić Obamę to, aby pamiętał o swoim pierwszym przemówieniu w Kairze w czerwcu 2009 roku. Będziemy mu wdzięczni, gdyby mógł dotrzymać słowa w sprawie tego, co obiecał w tamtym dniu Palestynie. Teraz, kiedy wybrano go ponownie, mamy nadzieję, że będzie miał więcej odwagi, aby zobaczyć rzeczywistość taką, jaką ona naprawdę jest i podejmie niezbędne środki. W odniesieniu do konfliktu izraelsko-palestyńskiego, ja – podobnie jak Papież i głowy ponad stu państw – bardzo chciałbym zobaczyć Izrael i Palestynę jako dwa, niezależne, żyjące obok siebie w trwałym pokojowym porozumieniu państwa” - zadeklarował Twal.
Duchowny powiedział także o wielu innych nierozwiązanych wciąż problemach, na przykład syryjskich uchodźcach czy Egipcie. „Trudno jest dziś radzić sobie w tych wszystkich sytuacjach (...). Wszystko zmienia się w niewiarygodnym tempie: co jest dziś, można łatwo zmienić jutro. Ale nie rozpaczamy. Musimy pamiętać, że należymy do Kościoła Zmartwychwstania Pańskiego, ale także do Kościoła Kalwarii. Im więcej trudności, tym bardziej musimy być zakorzenieni w wierze”.
eMBe/Vaticaninsider.lastampa.it
