- To skandal, że ludzie nie wiedzą, kiedy jest rocznica bitwy pod Kłuszynem. Gdyby Żółkiewski przegrał, to byśmy go czcili, odwiedzali groby poległych. Ktoś tresuje Polaków, by wydawało się im, że są notorycznymi przegranymi – powiedział Janusz Korwin-Mikke portalowi Fronda.pl.
Jak twierdzi, w Polsce nie świętuje się zwycięstw a jedynie porażki, zaś Bitwa Warszawska jest wyjątkiem, ponieważ „akurat mamy groby poległych pod ręką”. - Jako prezydent Warszawy będę wydawał pieniądze podatników nie na świętowanie porażek, ale zwycięstw – dodaje polityk. Wśród możliwych rocznic wymienia zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem (12 września), czy bitwę pod Kircholmem (27 września).
Janusz Korwin-Mikke dementuje także informację, jakoby został pod Kolumną Zygmunta spisany represyjnie. - Policja chciała wiedzieć, czy osoba, która przemawia, to jednocześnie osoba, która zgłosiła zgromadzenie. To wszystko – twierdzi publicysta.
W 1610 roku wojska polskie zajęły Moskwę, zaś królewicz Władysław został uznany carem. Nie wydarzyło się to jednak 30 sierpnia, a 27-go. Polscy żołnierze wkroczyli do miasta już we wrześniu.
sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

