Jarosław Kuźniar w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" mówił, kim jest dla niego prezydent Andrzej Duda. "Jest mi obcy. Mam wrażenie, że on nawet sam siebie nie poznaje. Z nikogo stał się kimś niesamowicie ważnym w sekundę. Nie widzę, żeby miał kompetencje i wiedzę potrzebną do pilnowania spraw 40 milionów ludzi" - powiedział Kuźniar, który z "króla cebulactwa" pozostał... "królem cebulactwa".
Kuźniara denerwuje też fakt, że Andrzej Duda chętnie uczestniczy w Mszy świętej. "Zaczynam się zastanawiać, czy to były wybory prezydenckie, czy przypadkiem nie głosowanie na prymasa Polsk" - stwierdził na łamach gazety Adama Michnika.
"Czasem trudno usnąć [Na Mszy], bo aż się człowiek w środku gotuje... Mam spory problem z tym, że widzę Jasną Górę, widzę mównicę, stoi przy niej jeden czy drugi redemptorysta i za chwilę pojawia się tam Jarosław Kaczyński, który uczestniczy w liturgii. Wara od tego" - stwierdził uczony mąż, światły prawodawca, znawca dziejów Kościoła, Europy i Polski, Kuźniar z "TVN".
"Co może być śmieszne przez chwilę, ale na dłuższą metę wydaje się groźne. Że się nie podejmie decyzji, bo ona się nie spodoba episkopatowi. Albo - ustawa nie jest po myśli episkopatu, to teraz ją zaorzemy" - ocenił też dziennikarz i dodał, że czuje, że w Polsce... "zmusza się" ludzi do uczestnictwa w Mszy świętej.
Kuźniar powiedział ponadto, że nie wie, czym jest "mainstream" oraz nie potrafi powiedzieć, co to jest obiektywizm.
"Mówią, że mainstream, a ja nie wiem, czy mainstream nie płynie dzisiaj z „Gazety Polskiej Codziennie”. Ludzie mają dziś tak ogromny dostęp do różnych źródeł informacji, że to kompletnie nie ma znaczenia. Tym bardziej każdy powinien być szczery w tym, co komunikuje. Jak mnie studenci albo widzowie na spotkaniach pytają, co to jest obiektywizm, nie umiem odpowiedzieć" - uznał.
A my mamy dla Kuźniara jedną, jedyną radę: zamilcz, a zamiast opowiadać farmazony zmów różaniec i dziękuj Bogu, że żyjesz w pięknym, katolickim kraju.
bjad
