Zaczynając ten projekt – ani my, ani bracia kapucyni – nie spodziewaliśmy się, że chwyci on tak dobrze. Jednak już pierwsze spotkanie w Olsztynie, na którym było około stu pięćdziesięciu osób, upewniło nas, że idziemy w dobrym kierunku. A kolejne dni, spotkania z ludźmi, którzy przyszli na nasze spotkania, czasem łzy, dały nam co do tego całkowitą pewność.

Jest to także pewność, że niezbędne jest miejsce, w którym – jak to w kuźni – Rycerze Życia, ci, którzy mają już dosyć bycia obozowymi ciurami obserwującymi tylko najważniejszą bitwę współczesności, będą mogli wykuwać zbroje i miecze konieczne do walki z antykulturą śmierci. Mowa tu o broni intelektualnej, o argumentach, ale również o walce duchowej, czyli o modlitwie. Ta ostatnia jest na tej wojnie konieczna, bowiem – wbrew temu, co niekiedy sądzimy – nie jest to tylko spór o lepsze prawo, ale także wielka bitwa między Dawcą Życia a duchem śmierci. W takiej bitwie poza argumentami liczy się zatem również duchowa moc, siła, jaką dać może jedynie modlitwa.

Ale rycerze, gdy już wykują się ich miecze i zbroje, muszą ostatecznie pójść na starcie. Modlitewne, ale także całkiem realne. Miejsca, gdzie powinniśmy być – z modlitwą, informacją, zaangażowaniem – to nie tylko Sejm (choć niewątpliwie nie powinno zabraknąć modlących się pod nim, gdy głosowane będzie prawo bioetyczne), ale również miejsca, gdzie zabija się nienarodzonych (brawa dla bydgoskiej Diakonii Życia, która takie właśnie rzeczy robi) czy gdzie promuje się zabijanie. Powinni być wszędzie tam, gdzie wypowiada się kwestie przeciwko Życiu i Jego Dawcy.

Aby było to jednak możliwe trzeba mieć wiedzę, formację, świadomość skali zjawiska (rocznie morduje się za pomocą aborcji 42 miliony osób), a także pomoc modlitewną i realną innych. I mamy nadzieję, że Kuźnia Wiary stanie się taką właśnie pomocą dla wszystkich, którzy nie chcą patrzeć obojętnie, jak dokonuje się największa rzeź w historii ludzkości, jak giną setki milionów ludzi, przy obojętnym wzruszeniu ramion zdecydowanej większości ludzi. Nie ma na to naszej zgody.

I widzimy, że jest nas coraz więcej. Już teraz do listy miast, w których odbywa się Kuźnia Wiary, dołączyło następne. Mieszkańcy Łodzi i Fundacja Wandea zgłosiły się do nas z prośbą, aby i tam zorganizować Kuźnię. I od przyszłego miesiąca tak będzie. Jeśli chcecie, by w listopadzie, styczniu czy marcu Kuźnia dotarła także do Waszego miasta, zgłaszajcie się. Przy Waszej pomocy możliwe jest, by Kuźnia Wiary była w każdym polskim mieście. A także – dlaczego mielibyśmy się ograniczać – w innych krajach.

Wiem, że brzmi to jak bajka, ale to, że już jesteśmy w pięciu (a od przyszłego miesiąca w sześciu) miastach, jeszcze kilka tygodni temu wydawało się niemożliwe. A jednak udało się. I wierzę, że będzie udawało się nadal, bowiem w Polsce coraz mocniej widać oblicza antykultury śmierci. W piątek twarzą tej przerażającej rzeczywistości stała się Małgorzata Kidawa-Błońska oznajmiająca, że po wielu miesiącach obrad jej komisji nie udało się ustalić, czy zarodek jest człowiekiem; dołączył do niej także Marek Borowski, który zapewnił, że człowiek na etapie zarodkowym człowiekiem nie jest, i Radek Sikorski, który by usprawiedliwić poparcie dla likwidacji i selekcji zarodków odwoływał się do św. Tomasza z Akwinu. Temu zjawisku trzeba się przeciwstawiać. Jeśli tego nie zrobimy, jeśli zlekceważymy pojawiające się symptomy zmiany, to niebawem będziemy mieć w Polsce zabijanie dzieci na życzenie rodziców, zabijanie rodziców na życzenie dzieci czy zagładzanie dzieci na prośbę lekarzy… Kuźnia jest próbą zatrzymania tego zjawiska, policzenia się, zobaczenia, że nie jesteśmy z naszymi poglądami sami, ale także dania nam do ręki argumentów. Racjonalnych, a nie emocjonalnych czy religijnych. Już w listopadzie rozmawiać będziemy o antykoncepcji. I o tym, dlaczego jest ona najgorszym z możliwych wyjść dla kobiety, mężczyzny, a także dla ich dzieci!

Wszystkich zainteresowanych Kuźnią Wiary, każdego, kto chciałby pomóc w jej organizacji w swoim mieście albo wspomóc ten projekt finansowo proszę o kontakt mailowy (tomasz@fronda.pl).

Tomasz P. Terlikowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »