Jak informuje "Gazeta Wyborcza", reżyser, który od jakiegoś czasu próbuje swoich sił w polityce (reżyserujący polityk czy politykujący reżyser?) mówi "nie" honorowaniu pamięci powstańców. Kutz, jako senator niezależny, sprzeciwia się przyjęciu uchwały, według której przyszły rok miałby być Rokiem Powstania Styczniowego.
- To bez sensu. Powstanie styczniowe jest jedną z największych klęsk, jakie Polacy ponieśli w historii. Senat powinien podejmować uchwały, które dotyczą pozytywnych wydarzeń i budzą pozytywną energię do działania - uzasadniał swoją decyzję Kutz.
Kazimierz Kutz swój ostatni film nakręcił w 1997 r. W tym samym roku zostal senatorem IV kadencji jako kandydat bezpartyjny z listy Unii Wolności. Od tamtej pory poświęca się już tylko karierze politycznej. Był członkiem komitetu wyborczego Włodzimierza Cimoszewicza w wyborach prezydenckich w 2005. W wyborach w 2007 kandydował do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej, ale w październiku 2010 opuścił klub parlamentarny PO w geście solidarności z Januszem Palikotem, wspierając powstanie Ruchu Palikota.

