- Będą tam dokumenty odnalezione po procesie lustracyjnym Aleksandra Kwaśniewskiego - mówi dr Antoni Dudek, historyk IPN. Ale były prezydent nie boi się publikacji. - To, co dziś robi ze mną prezes Kurtyka, jest kolejnym dowodem na to, że kieruje on instytutem kłamstwa narodowego - żali się "Polsce" były prezydent.

Prezes IPN Janusz Kurtyka powiedział w wywiadzie udzielonym „Polsce", że Aleksander Kwaśniewski został zarejestrowany jako TW Alek i że były prezydent nie jest w stanie nikogo obrazić, bo był komunistycznym aparatczykiem działającym na rzecz obcego mocarstwa.

Ta wypowiedź wywołała histeryczne reakcje na lewicy.- Opowieść prezesa Kurtyki o Aleksandrze Kwaśniewskim jest w całości zmyślona - grzmiał Wojciech Olejniczak, szef klubu parlamentarnego SLD. Zdaniem polityków lewicy sprawę przeszłości Kwaśniewskiego zamknął wyrok sądu lustracyjnego z 2000 r., który uznał, że były prezydent nie był agentem.

Ale sprawa wcale nie jest tak oczywista. - Około dziesięciu miesięcy po wyroku otrzymałem nowe dokumenty dotyczące Aleksandra Kwaśniewskiego - mówi „Polsce" Bogusław Nizieński, były rzecznik interesu publicznego. - Niestety nie mogę ujawnić, co w nich było, bo były objęte klauzulą „ściśle tajne".

Prezes Instytutu powiedział wczoraj, że wszystkie informacje o Kwaśniewskim ukażą się w majowym biuletynie IPN. Dr Antoni Dudek, historyk Instytutu, ujawnił, że publikacja będzie zawierała materiały zgromadzone już po procesie lustracyjnym byłego prezydenta.

W sukurs przyszedł mu minister sprawiedliwości Andrzej Czuma. Stwierdził on, że Kurtyka tylko przypomniał Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, kim był wcześniej. - Na to Kwaśniewski nie powinien się gniewać - stwierdził Czuma.

- Stwierdzenia Pana Kurtyki są ostatecznym dowodem potwierdzającym, iż IPN to instytut kłamstwa narodowego - odpowiada Aleksander Kwaśniewski.

Nie byłem komunistycznym aparatczykiem. Nie pełniłem nigdy jakichkolwiek funkcji w PZPR. Byłem działaczem Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, nie byłem nigdy przywódcą tej, w moim przekonaniu, dobrej organizacji, co w oczach aparatczyka NZS, czyli p. Kurtyki, może jawić się inaczej.

Kłamstwem oburzającym jest stwierdzenie, iż w latach 1983-1989 byłem zarejestrowany jako TW "Alek".

W procesie lustracyjnym w ramach kampanii prezydenckiej Sąd Lustracyjny prawomocnie stwierdził, iż nie byłem TW "Alkiem", który miał pracować w redakcji "Życia Warszawy", i czego dotyczyły materiały przedstawione przez ówczesnego Rzecznika p. Nizieńskiego. Absurdalność tych wniosków była oczywista, bowiem nigdy nie pracowałem w "ŻW", nie byłem nawet w budynku tej redakcji!!

Powtarzanie tego wymysłu wyjaśnionego i odrzuconego przez Sąd Lustracyjny jest niegodziwością. To kłamstwo powtarza p. Kurtyka, a także pp. Cenckiewicz i Gontarczyk w swojej książce w przypisie na str. 162.

Nie mam wątpliwości. IPN kłamie, kłamie i kłamie. Nie czyni tego z niewiedzy, ale ze złej i motywowanej politycznie woli.

 

MaRo/Polska

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »