Zuzanna Kurtyka, wdowa po Januszu Kurtyce:
Częściowo zaskoczyły mnie nagrania z wieży kontrolnej z lotniska Siewernyj, zaprezentowane wczoraj przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Nie spodziewałam się, że w tym budynku panowała taka nerwowa atmosfera. Wydawało mi się, że wojskowe procedury powinny działać jak w zegarku i bardzo jednoznacznie. Taki chaos, bałagan i trudności z podejmowaniem decyzji, gdzie jak gdzie, ale w wojsku się nie zdarzają. Zaskoczeniem było również to, że kontrolerzy z wieży wydają się być nieświadomi faktu, że źle prowadzą samolot. Być może też kierowali się odczytami ze źle działajacych urządzeń, ale cały czas samolot był naprowadzany błędnie – zarówno jeśli chodzi o wysokość, jak i odległość. 700-800 metrów to nie jest mały błąd. Prawdę mówiąc myślałam wcześniej, że oni robią to świadomie. Do głowy mi nie przyszło, że mogli być tak totalnie niezorientowani w sytuacji.
Trudno mi powiedzieć, skąd mógł brać się ten chaos, choć mam pewne domysły. Widziałam to lotnisko, i jest to bardzo szumna nazwa dla tego miejsca. Można powiedzieć, że nie ma ono żadnego wyposażenia. Prawdopodobnie źle były ustawione radiolatarnie, o czym świadczy fakt, że dwa samoloty, które lądowały przed rządowym tupolewem, też zostały sprowadzone poniżej 100 metrów. W którymś momencie pojawił się czynnik, który wpłynął na błędne parametry, na to, że są takie duże rozbieżności między danymi wysokościomierzy. To nieprawdopodobne, by pierwszy pilot w pewnym momencie przestawiał ciśnieniomierz bez żadnych informacji nakłaniających go do tego. To wskazuje prawdopodobnie na to, że w zapisie z czarnej skrzynki brakuje istotnych fragmentów. Pilot Protasiuk musiał się czymś kierować, wykonując taki manewr – takich rzeczy nie robi się na oko.
Warta wyjaśnienia jest także rola pana Krasnokutskiego w tej sprawie. Trzeba wyjaśnić, dlaczego w ogóle się tam pojawiła osoba przysłana z Moskwy, osoba, która naprowadza samolot na trudne lotnisko w trudnych warunkach, nie znając w ogóle miejsca. Analiza rozmów Krasnokutskiego z Moskwą mogłaby być w tym kontekście bardzo ciekawa, choć pewnie nigdy jej nie dostaniemy. Tu trzeba by szukać źródła najważniejszych informacji odnośnie odpowiedzialności za tę katastrofę.
not. sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

