Jarosław Kurski wylicza dlaczego nie chce by PiS wygrał wybory i rządził Polską. W swoim tekście przypomina również dlaczego w żadnym razie czytelnik Gazety nie powinien nawet się zastanawiać nad postawieniem x przy rubryce PiS. Kurski nie chce więc w rządzie Kempy, Szydło, Kuchcińskiego, Giżyńskiego i Górskiego. „Nie chcę armii pod zwierzchnictwem Antoniego Macierewicza”- pisze Kurski, który nie chce też Ziobry polującego na niewinnych ludzi, Fotygi, za która trzeba się wstydzić i premiera, który obraża głowy innych państw. Wice Michnik nie chce również „Państwa nieufnego wobec obywateli, w którym naukę Kościoła i religię przeobraża się w ideologię nienawiści. Nie chcę powtórki IV RP, w której gromi się łże-elity, lumpenliberałów, sędziów, lekarzy i media. To już było i wystarczy”.
„Nie chcę państwa, gdzie możliwa jest każda amoralna koalicja, kiedyś z Lepperem i Giertychem, dziś z kibolami i Radiem Maryja. Nie chcę rządów ludzi, którzy opozycję rozumieli jako stan permanentnego rokoszu przeciw rządowi i "prezydentowi wybranemu przez nieporozumienie". Nie chcę państwa, którego premier deklaruje koniec wojny polsko-polskiej, ale dopiero, jak "my wygramy"- dodaje brat bulteriera PiS.
A czego chce Kurski? Pragnienia ludzi Wyborczej są już dawno znane i nie trzeba mieć szklanej kuli by je odgadnąć. Kurski woli koalicję z tymi salonowymi kibolami od „jeszcze jeden” i krzyża z puszek, woli również koalicję z księżmi, którzy nazywają miłościwie opozycję „dziczą PiS-owską". Kurski woli salonową retorykę o łże-elitach czyli nazywanie opozycji bydłem i psychopatami. I w końcu Kurski woli koalicję z Palikotem jako ministrem kultury, Środą jako ministerką edukacji i Biedroniem jako ministrem do walki z homofobią i klero-faszyznem.
„Dlatego nie chcę, by "oni" wygrali. Nie zagłosuję na PiS”- kończy swój tekst z przytupem dziecka w sklepie, któremu zabrano zabawkę. Wyobrażacie sobie Państwo jaki ryk zapanuje w domu Kurskich jak za dwa dni okaże się, że stado bydła się jednak powiększyło i „dzicz” będzie miała więcej swoich przedstawicieli? Ten ryk usłyszy pewnie nawet Jacek w Brukseli, który przyleci pocieszyć Jarka. Może dzięki temu będziemy mieli familijne reunion?
Łukasz Adamski

