- Nie pozwalamy na przemoc, a młody, który groził agresywnym atakiem, wyrażał swoje zdanie – mówi jeden z liderów rządzącego w Zambii Ruchu na rzecz Demokracji Wielopartyjnej (MMD), Michael Mabenga. To komentarz wobec groźby, jaką wobec szefowej małej opozycyjnej partii Forum Demokracji i Rozwoju Edith Nawakwi, wystosował szef młodzieżówki MMD, Chris Chalwe.

- Urządzimy Nawakwi gwałt zbiorowy, jeśli nie przestanie atakować prezydenta – powiedział młody polityk. W ten sposób chciał najwyraźniej podkreślić, że krytyka poczynań głowy państwa, Rupii Bandasa, jest nieuzasadniona. Obecnie Chalwe odpowiada na zarzuty pobicia dziennikarza w 2009 roku.

Nawakwi nie wierzy jednak w zapewnienia MMD w samodzielność działania politycznego narybku tego ugrupowania. - Młodzież nie ma możliwości mówienia takich rzeczy bez zgody najwyższych włądz partii. Jeśli cokolwiek się stanie mnie, bądź mojej rodzinie, winien tej sytuacji będzie Banda, który zgadza się na przemoc – mówi zambijska polityk.

Według Freedom House, który bada stopień wolności politycznych i obywatelskich, Zambia jest państwem "po części wolnym". Bandas jest prezydentem Zambii od 2008 roku. Następne wybory prezydenckie odbędą się w tym kraju odbędą się w 2011.

 

sks/Int.iol.co.za

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »