Gdy zbrodnia katyńska wyszła na jaw, sowieccy prokuratorzy wystąpili przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym oskarżając Niemców o dokonanie masakry na polskich oficerach w Katyniu. Jak przypomina profesor Kulesza, żądali wtedy, by uznać tę zbrodnie za ludobójstwo.
Były szef Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN ujawnił, że Rosja w 2004 roku odmówiła Komisji pomocy prawnej w sprawie zbrodni katyńskiej. Moskwa uzasadniała, że rejestr przestępstw wojennych został określony przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy. - Stwierdzili, że sprawcami mogli być tylko Niemcy lub z nimi sprzymierzeni. Na tej podstawie Rosjanie twierdzą, że po ich stronie mogło dojść tylko do przestępstw pospolitych, których ściganie się przedawniło – mówi „Rzeczpospolitej” Kulesza.
Pytany o głosy pojawiające się coraz częściej w Polsce (mówili o tym m.in. Stefan Niesiołowski, i wczoraj Roman Kuźniar), że zbrodnia katyńska to nie jest ludobójstwa, Kulesza odpowiada, że nie podziela tego poglądu. - Musiałbym zaprzeczyć wszystkiemu, w co wierzyłem, wszczynając śledztwo katyńskie – zaznacza Kulesza.
W jego ocenie uznanie, że w Katyniu nie doszło do ludobójstwa może mieć groźne konsekwencje dla oceny innych zbrodni wojennych. - Gdyby podzielić argumentację przeciwników kwalifikowania zbrodni katyńskiej jako ludobójstwa, to chcąc być konsekwentnym, należałoby postawić znak zapytania nad kwalifikacją niektórych zbrodni niemieckich, takich choćby jak operacja „Tannenberg” jesienią 1939 r., w ramach której zbrodniarze z III Rzeszy mordowali polskie elity – zaznacza Kulesza.
żar/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

