"W filmie na pewno jest duch, jest coś przejmującego" - mówi Paweł Kukiz po premierze filmu "Smoleńsk".

Według Pawła Kukiza w "Smoleńsku" sporo było "niezbyt profesjonalnych wpadek" i nie podobała mu się gra aktorów drugiego planu, jednak, jak mówi Kukiz, "usprawiedliwiam twórców, choćby z tego względu, że wiadomo, w jakich okolicznościach film powstawał. Nie było też pieniędzy, ale z całą pewnością coś w tym filmie jest".

Kukiz zaznaczył też, że filmu nie można nazwać "propagandowym"; można go za to rozumieć raczej jako "odreagowanie na wcześniejsze kłamstwa".

Kukiz w rozmowie z Mazurkiem skrytykował też ostro wyjazd polskich minsistrów do Wielkiej Brytanii, gdzie mieli domagać się większego bezpieczeństwa Polaków mieszkających na wyspach.

"Polska pokazuje się w tym momencie jako państwo bardzo słabe, jako (państwo) jakiegoś drugiego czy trzeciego sortu. Wystarczyło, nie wiem, być może wezwać ambasadora brytyjskiego do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a Ministerstwo Sprawiedliwości mogło w tej chwili domagać się udziału w śledztwach. A nie wysyłanie pielgrzymki" - powiedział Kukiz.

ol/rfm24.pl