- Dziś patrzę inaczej na Powstanie Warszawskie niż wtedy kiedy byłem młody. Bardziej krytycznie. Uważam, że było ono niepotrzebne, jak rzucenie się pod rozpędzony pociąg. Zginął kwiat młodzieży, elita Warszawy i Polski, która realnie mogła przeciwstawić się komunistom. Oni mogli stawić realny opór i być silną opozycją. Zginęli i to zaważyło negatywnie na dalszych losach Polski.
Moja mama była dzieckiem w Powstaniu Warszawskim, siedziała w piwnicy. Opowiadała mi o dobrym Niemcu, który zasapany i zdyszany biegł i krzyczał, aby nie strzelać. Przybiegł z wydanym niemieckim rozkazem, aby nie zabijać cywilów tylko wysyłać do obozu w Pruszkowie. Mama z rodziną stała już nad wykopanym dołem, a Ukraińcy w niemieckich mundurach wycelowali w nich ckm na trójnóżku. Pytałem ją dlaczego ten Niemiec był dobry? Powiedziała mi, że dlatego iż biegł w gorącym słońcu, gdyby szedł już by nie żyły, tak jak zginął ukrywający się z nimi w piwnicy chłopak chory psychicznie, który „na dzień dobry” dostał kulkę.
Dziś staję w opozycji wobec entuzjastycznego czczenia Powstania. Myślę, że uczczenie rocznicy ciszą i zadumą byłoby bardziej stosowniejsze. Zapłaciliśmy po prostu za nie zbyt wielką cenę - mówi Kukiz.
Not. Jarosław Wróblewski

