Paweł Kukiz szanse powołania komisji śledczej do zbadania kwestii inwigilacji obywateli w latach 2005-2021 ocenia na 50 proc. Celem tej komisji nie ma być teatr polityczny i palenie kogoś na stosie, lecz skuteczne wpłynięcie na zmiany w legislacji – podkreślił Kukiz.
„Może się okazać, że ktoś z PiS z jakichś tam powodów wyłamie się z dyscypliny partyjnej i zagłosuje za tą komisją. Może się również okazać, że spośród tych 230 osób ze strony opozycji kilka zatrzaśnie się w toalecie albo rozładuje im się bateria w laptopie i stwierdzą, że z przyczyn niezależnych od nich oni nie zagłosowali” – powiedział Kukiz w wywiadzie dla PAP i dodał: „Ale w tej drugiej sytuacji nie byłoby tak wielkiego problemu, bo wówczas poprosiłbym opozycję o zebranie odpowiedniej liczby podpisów i wniósł o reasumpcje tego głosowania”.
Lider ruchu Kukiz ’15 raz jeszcze wysłał sygnał do rządzących, ze oczekuje szybkiego wniesienia wniosku o powołanie komisji pod obrady. „Uważam, że to jest tak ważna sprawa, że PiS ma moralny obowiązek nieblokowania tego wniosku i samego głosowania. Powinni poddać to głosowaniu i jaki będzie wynik, takie będą efekty, a że sprawa jest pilna, to taką decyzję trzeba w ciągu miesiąca podjąć. Jeśli taka decyzja będzie blokowana, to będę musiał zweryfikować swoją umowę programową w PiS, ale nie jest to absolutnie w kategoriach szantażu, bo nigdy nie byłem i nie będę szantażystą. Po prostu uważam, że PiS powinien jak najszybciej ten wniosek poddać głosowaniu” – oznajmił Paweł Kukiz.
Polityk zadeklarował także gotowość do rotowania funkcją przewodniczenia komisji w zależności od badanej materii. „Jeśli mielibyśmy sprawę podsłuchów i nadużywania instrumentu techniki operacyjnej w czasach rządów PO-PSL, to wówczas przekazałbym, bo mam takie prawo jako przewodniczący, przekazywać prowadzenie obrad wiceprzewodniczącemu desygnowanemu przez PiS, a gdy będą rozpatrywane czasy współczesne, wiceprzewodniczącemu wskazanemu przez opozycję” – oświadczył Kukiz i dodał: „Chciałbym to zrobić po to, żeby nie dochodziło do politycznego teatru i aby badać całą istotę możliwości nadużywania podsłuchów przez służby wobec - przede wszystkim - zwykłych obywateli i to mnie najbardziej interesuje.W przypadku komisji - nie powinno chodzić o wymierzenie jakiejś sprawiedliwości, tylko chodzi o wysunięcie takich wniosków ze spraw z komisji, by dokonać zmian w legislacji, które uniemożliwią lub w znacznym stopniu ograniczą możliwość nadużyć w przyszłości.”
„A więc chodzi o zmiany w legislacji i one powinny być celem takiej komisji, a nie „spalenie kogoś na stosie” – skonkludował były kandydat na urząd prezydenta RP.
ren/PAP
