Niebawem rocznica obchodów 150 rocznicy Powstania Styczniowego, która już wzbudziła kontrowersje. Co o tym sądzisz?
Napisałem taki wiersz w czasie marazmu, chyba w 1987 r. Choć dotyczył wtedy „Solidarności” jest aktualny a propos powstań, rocznic i pamięci:
Deszcz anemiczny
Zamiast oczyścić rozmazał tylko zaschnięte brudy
Flagi zmoczone zawisły ponuro
Białe zlepiło się z czerwonym
Białe zlepiło się z czerwonym
Nie dając w zamian innej barwy
I cisza, i żadnej nadziei na burzę
Zostałem wychowany w takim domu, gdzie nie marginalizowało się takich wydarzeń jak rocznice powstań czy dzień 11 listopada. One były ważne, choć komunistyczne państwo nie przykładało do tego w ogóle wagi. To, co się dzieje obecnie, wzbudza we mnie podobną pogardę do władzy jak wtedy.
Dlaczego?
Z racji wykonywanego zawodu np. częściej niż przeciętny człowiek bywam w Stanach Zjednoczonych i widzę jak oni celebrują każdą uroczystość związaną z ich tożsamością. Oni przykładają do tego naprawdę wielką wagę. Wyobrażałem sobie zupełnie inny model Unii Europejskiej. Myślałem, że to będzie wspólnota ojczyzn, a nie wynaradawianie, które się teraz odbywa.
Ale wracając do Powstania Styczniowego – jakie masz pierwsze skojarzenie kiedy o nim myślisz?
Urodziłem się w 1963 r. w jego setną rocznicę. To jest moje pierwsze skojarzenie, ale kojarzy mi się też ze „Starą baśnią”, w sensie pewnego klimatu. Z obrazami Malczewskiego, grafikami Grottgera... z czymś bardzo polskim. To powstanie to dla mnie bardzo poetyckie skojarzenie, w sensie polskiej dumy, siły woli i przetrwania. Może nie nawet zrywu narodowego ale tego trwania - to jest poetyckie i baśniowe. Trudno mi to nawet wyrazić. Cały ten klimat, który się wytworzył wobec Powstania Styczniowego i czy go uroczyście czcić w Polsce, czy nie pokazuje, że deptana jest ta moja baśń, to w czym zostałem wychowany.
Profanacja?
Tak, dobrze to określiłeś. Ta profanacja zaczyna dotykać każdej rocznicy, które dotyczą naszych narodowych zrywów, bez względu na to jak je oceniać. One są profanowane, właśnie przez to wynaradawianie, unifikację jaka odbywa się dziś w Unii Europejskiej. Oni chcą stworzyć po prostu jednego molocha, który będzie mówił obojętnie w jakim języku byleby była kiełbasa.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
