Sama sprawa zapowiadanego propagowania komunistycznych symboli przez rosyjskich kibiców  podczas Euro 2012 według mnie jest ciągiem dalszym czegoś, co zaczęło się już kilkanaście dni temu w mediach.  Na moje oko nie wygląda to na przypadek, zwykły zbieg okoliczności. To raczej podgrzewanie atmosfery, może nawet noszące znamiona prowokacji.  

 

Proszę zauważyć cały ciąg zdarzeń – najpierw zakwaterowanie rosyjskich piłkarzy w hotelu Bristol, nieopodal Pałacu Prezydenckiego gdzie od ponad 2 lat odbywają się comiesięczne manifestacje upamiętnające ofiary katastrofy pod Smoleńskiem, potem – bardzo mocno nagłaśniana przez przodujące media - akcja minister sportu Joanny Muchy, która chciała, aby piłkarska reprezentacja Rosji zmieniła miejsce zakwaterowania. Następnie natychmiastowa reakcja Rosjan, którzy stanowczo sprzeciwili się przekwaterowaniu i postawili na swoim. I na koniec zapowiedź przemarszu rosyjskich kibiców w Warszawie epatujących komunistycznymi symbolami.  

 

Co do samych symboli totalitarnych, to do tej pory nie potrafiliśmy sobie poradzić ze stanowczym przekreśleniem sowieckiej symboliki. Mało tego – pańtwo bardzo pobłażliwie traktuje lewackie ugrupowania i media, które z sierpa i młota  czynią popkulturowy gadżet w rodzaju „pacyfki” czy punkowej „OKejki”,  przy równoczesnym  prowadzeniu  nieudolnej polityki dotyczącej poszanowania naszych  symboli narodowych choćby na Litwie czy Ukrainie. Obecna władza nie przykłada do tej kwestii jakiegoś szczególnego znaczenia, a nawet można odnieść wrażenie, że podnoszenie tematów związanych z naszą symboliką narodową postrzegane jest - tak przez władzę, jak i sprzyjające jej media - jako objaw ksenofobii ciemnogrodu.    

 

Reasumując powtórzę, że wg mnie sprawa zapowiadanej obecności komunistycznych symboli na Euro 2012 nie jest jakąś spontaniczną akcją rosyjskich kibiców nie mającą związku z wcześniejszymi  zdarzeniami.  Nie wierzę też w aż taki przejaw niefrasobliwości władz i głupoty mediów, by  nie zdawały sobie sprawy, jak pozornie błaha rzecz może wyeskalować w coś poważnego w skutkach.     

 

not. Marta Brzezińska