W strukturach nieistniejącej jeszcze partii Pawła Kukiza zaczyna się już sporo problemów. Jeden ze współpracowników Kukiza napisał do niego i jego wyborców osobisty list w którym ostro krytykuje sposób działania rockmana-polityka i zarzuca mu zdradę antysystemowych ideałów. „Paweł Kukiz nie szanuje swojego elektoratu, ludzi tak ciężko pracujących na jego sukces wyborczy” - pisze Piotr Rybak, szef Ruchu Oburzonych. Samemu Kukizowi zarzuca zdradę wyborców, dzięki którym osiągnął sukces w wyborach prezydenckich.

W swoim liście Rybak podaje pięć argumentów: porzucenie sprawy rolników i elektoratu wiejskiego, porzucenie środowiska osób niepełnosprawnych, porzucenie pełnomocników, którzy w terenie pracowali podczas kampanii prezydenckiej i postawienie na osoby "wyciągnięte z kapelusza". Jako dowód na „zdradę” Rybak podaje również fakt, że Kukiz po pięciu latach współpracy z nim i Ruchem Oburzonych postanowił z niej zrezygnować „bez podania przyczyn”. Czarę goryczy przelało to, że Paweł Kukiz nawiązał ścisłą współpracę z „bogatymi baronami upadającej Platformy Obywatelskiej, formacji która bezpośrednio odpowiada za krzywdę Polaków”.

Rybak uważa, że Paweł Kukiz prowadzi podwójną grę ze społeczeństwem i z baronami politycznymi. Jako przykład podaje nazwisko Roberta Raczyńskiego, prezydenta Lubina i jego współpracowników, m.in Patryka Hałaczkiewicza. „Po moim ostatnim publicznym liście do panów Hałaczkiewicza i Raczyńskiego, Paweł Kukiz się od nich nie odciął, czym potwierdził swoje powiązanie. Mnie osobiście bardzo prosił, żebym tego tematu więcej nie poruszał” - pisze Rybak.

Widać, że Kukiz zaczyna mieć poważny problem. Czy to znaczy, że wszystko było grą polityczną?

mm/polska.newsweek.pl