Rafalala, jak podaje stołeczny dodatek do „Wyborczej”, mieszka na parterze w jednym z bloków na warszawskiej Woli. Budynek był niedawno odnawiany, więc nie ma na nim żadnych brzydkich bohomazów. A raczej - nie było, bo pod oknem transseksualistki ktoś namazał słowo „pedał” i jeszcze dorysował strzałkę. „Tak żeby nie było wątpliwości, kto tu mieszka” - żali się gazecie jedna z najbardziej znanych w Polsce transseksualistek, choć jej blask przyćmiła w ostatnim czasie swoją osobą, aspirująca do roli wicemarszałka Anna Grodzka.

 

Rafalala uważa, że akt wandalizmu pod jej oknem to efekt dyskusji o związkach partnerskich w Sejmie. „Są ludzie, którzy pałają nienawiścią. Myślę, że nadszedł czas, że oni czują potrzebę, żeby się określić” - powiedziała gazecie „poetka z penisem”. „To jest naznaczenie, potworne naznaczenie. Tak jak kiedyś naznaczało się Żydów, rysując pod ich oknami gwiazdę Dawida” - dodała. Sprawę bada już policja.

 

A mnie osobiście jest wstyd za tego bezmyślnego idiotę, który pomazał ścianę bloku Rafalali. Artystki można nie lubić, można się nie zgadzać z promowaną przez nią filozofią życia, ale jako człowiekowi należy się jej szacunek. I nikt nie ma prawa mazać wulgarnych napisów pod jej oknami. Także ze względu na to, że każdy taki akt wandalizmu idzie na nasze konto. Na konto katolików, którzy wierzą, że zarówno homoseksualizm, jak i transseksualizm to grzech. I trudno się później dziwić, że dorabia nam się gębę zaślepionych nienawiścią homofobów...

 

Marta Brzezińska