Małgorzata Wassermann w rozmowie z TVN24 poruszyła sprawę komisji ds. Amber Gold: - Zrobimy to szybko, sprawnie. Nie będziemy nikogo grillować - zapewniła w "Jeden na jeden" Małgorzata Wassermann, przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold. Wśród osób, które jej zdaniem powinny stanąć przed komisją wymieniła m.in. byłego premiera Donalda Tuska, jego syna Michała i byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego.
Jeszcze dziś będzie mieć miejsce pierwsze posiedzenie sejmowej komisji śledczej w sprawie Amber Gold. Rozmowy będą dotyczyły pozyskania dokumentów i materiałów potrzebnych do dalszego postępowania. Małgorzata Wassermann, która jest szefową komisji, powiedziała w rozmowie z TVN24, że jej zadaniem będzie wyjaśnienie tego, jak możliwe było funkcjonowanie przez trzy lata piramidy finansowej na ogólnopolską skalę w taki sposób, że nikt nie wystąpił przeciw Marcinowi P., który do tej pory został aż dziewięciokrotnie ukarany.
Dodała, że celem działań komisji nie jest „dokuczanie” Donaldowi Tuskowi, ale nic nie może poradzić na to, że działalność Amber Gold miała miejsce za rządów jego partii. Przyznała jednak, że nie ma obaw przed publiczną konfrontacją z Tuskiem. Skomentowała też słowa byłego premiera, który powiedział, że obawiać powinni się Ci, którzy wzywają (przed komisję – przyp. red.): „Od dziesięciu lat wykonuję zawód adwokata i muszę powiedzieć, że sformułowania, które brzmią jak groźby nie padają wobec mnie po raz pierwszy”.
Przewodnicząca komisji dodała, że wezwany zostanie przed komisję każdy, kto może mieć coś do powiedzenia w sprawie, a przesłuchania będą przebiegały szybko i sprawnie. Obawy Donalda Tuska i członków Platformy przyznała, że rozumie, ale „Nieczęsto zdarza się, żeby syn premiera pracował w takiej firmie, która jest piramidą finansową”. Syn byłego premiera, Michał Tusk, również powinien zostać przez komisję przesłuchany – zaznaczyła Wassermann.
dam/TVN24/Fronda.pl
