Niedawno niemiecki tygodnik "Der Spiegel" napisał, że Chadecka Europejska Partia Ludowa (EPL) rozważa wystawienie Donalda Tuska jako swego czołowego kandydata w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. W wyborach Tusk miałby zmierzyć się z Martinem Schulzem, który najprawdopodobniej będzie czołowym kandydatem europejskich socjaldemokratów.

 

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", wybory szefa Komisji Europejskiej zbiegną się w czasie z wyborami przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. W takim wypadku premier jeszcze przed wyborami do PE będzie musiał zdecydować, czy będzie starał się o reelekcję na szefa partii. Według informacji gazety, mało prawdopodobne jest to, by Tusk z tego zrezygnował.


Bliscy współpracownicy premiera podkreślają anonimowo, że gdyby decyzja o jego następcy zależała od niego, szefem PO zostałaby Ewa Kopacz albo Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jak podkreśla dziennik, obie nie mają jednak najlepszej opinii wśród innych polityków PO. Kopacz jest uważana za "zbyt miękką", a Gronkiewicz-Waltz "nie wie co dzieje się w warszawskich strukturach".

"Wyborcza" wskazuje, że Tuska może zastąpić Grzegorz Schetyna. Choć w obecnej kadencji Sejmu został odsunięty od najważniejszych spraw przez Tuska, cieszy się poparciem najważniejszych regionów.

 

Wygląda na to, że Donald Tusk opuści Polskę. W końcu będzie miał dobre wytłumaczenie, dlaczego nie doczekaliśmy drugiej Irlandii: schowało się Słońce Peru...

 

AM/Gazeta Wyborcza/Onet