Pani Wiśniewskiej najbardziej nie podoba się statystyka, którą przytoczył ks. Oko, a z której wynika, że „na tysiąc pedofilów przypada zaledwie jeden ksiądz, a aż czterystu gejów". I właśnie od niej rozpoczęła ona swoją krytykę. „Może księdzu Oko pojęcia "pedofilia" i "homoseksualizm" się mieszają, ale nauka precyzyjnie je rozgranicza. Homoseksualizm to orientacja seksualna. Od dawna nie jest uważany za chorobę. Z kolei pedofilia to dewiacja. Homoseksualiści to od 4 do 6 proc. społeczeństwa, a liczba pedofilów wśród hetero- i homoseksualistów jest podobna. Pedofilia w żadnym stopniu nie zależy od orientacji seksualnej. Wszelkie "statystyki", które wskazują na przewagę gejów wśród pedofilów, są po prostu zmanipulowane” - oznajmiła Wiśniewska.

To bardzo wygodna strategia, w której kwestionuje się wszystkie niewygodne statystyki. Ale nie na niej się skupię. Zabawne jest także wymuszanie stanowiska, w którym homoseksualizm jest normą a pedofilia już nie (bo niby na jakiej podstawie można dojść do takich wniosków). Ale nie to jest najbardziej dziwne w wywodach Wiśniewskiej. Trudno bowiem nie zauważyć, że zwyczajnie nie zrozumiała ona, co powiedział ks. Oko. Otóż nigdzie nie pomieszały mu się owe dwa terminy, i nigdzie nie powiedział on, że każdy homoseksualista to pedofil. Wskazał tylko, że wśród homoseksualistów jest statystycznie o wiele więcej pedofilii, niż wśród heteroseksualistów. A żeby to przyznać wcale nie trzeba uznawać, że homoseksualizm jest odchyleniem od normy.

Najbardziej własną niekompetencję ujawniła jednak Katarzyna Wiśniewska, gdy zaczęła zadawać pytania księdzu Oko. „...jeśli pedofile to geje, kto wobec tego molestował dziewczynki? Albo dzieci przed okresem dojrzewania? Tak się składa, że ofiarami pedofilów dziewczynki padają nawet częściej niż chłopcy” - oznajmiła. A ja odsyłam ją po odpowiedzi do tekstu ks. Oko, który jasno powiedział, że na tysiąc pedofilii czterystu to geje. Z tego wynika zaś, a jest to dość prosta matematyka, którą przyswoić sobie mogą nawet dziennikarski „Gazety Wyborczej”, że pozostała sześcsetka to heteroseksualiści. I stąd się biorą ofiary wśród dziewcząt. Inna sprawa, że 400 na 600 pokazuje, że wśród pedofilii jest wyraźna nadreprezentacja homoseksualistów. I krzykiem Wiśniewska tego nie zmieni.

TPT/Wyborcza.pl