Kamiński powiedział, że wyliczenia ministra finansów Jacka Rostowskiego z których wynika, że propozycje Jarosława Kaczyńskiego kosztowałyby budżet państwa ponad 60 miliardów złotych, są "absolutnie niewiarygodne". – Minister finansów co roku udowadnia nam, że nie bardzo potrafi tym kalkulatorem się posługiwać – stwierdził b. szef CBA.
Zdaniem Kamińskiego "mówienie o piramidzie finansowej PiS jest czymś bardzo nieładnym i niepoważnym". Były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego zaznacza, że propozycje PiS kosztowałyby maksymalnie kilkanaście miliardów złotych i byłyby wprowadzane w życie przez okres 10 lat i właśnie dzięki nim zwiększone zostałyby wpływy do budżetu.
Mariusz Kamiński w rozmowie z Konradem Piaseckim przyznał również, że wie, kto zostanie kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na następcę Donalda Tuska. – Nie jest to wiedza szeroka. (…) Rozmawialiśmy w wąskim gronie na temat tego kandydata. (…) W odpowiednim momencie to nazwisko zostanie podane – powiedział polityk. Kamiński zaznaczył, że powinno to nastąpić w ciągu najbliższego miesiąca. Poseł PiS potwierdził, że ta osoba wie o tej propozycji i wyraziła już zgodę.
Gość Kontrwywiadu RMF FM przyznał, że fakt, iż pod konstruktywnym wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska podpisze się Ruch Palikota, nie oznacza, że może powstać koalicja PiS-RP. – Są takie rzeczy, które głosuje się w ponadpartyjnym konsensusie – zaznaczył. Według niego ewentualny nowy rząd na pewno nie będzie rządem partyjnym. – Założenie jest takie, że nie będzie to rząd koalicyjny, a rząd ponadpartyjny – stwierdził.
Były szef CBA podgrzewa atmosferę. Ciekawe, czy Prawo i Sprawiedliwość postanowi zaskoczyć politycznych oponentów nową twarzą (na co liczy prawicowy elektorat) czy zostanie przy starych, sprawdzonych wyjadaczach do których przylgnęła etykietka straży przybocznej prezesa.
AM/RMF FM/Onet.pl

