Polska importuje z Rosji ponad 93 % zużywanej ropy naftowej w ilości około 24,2 mln ton (dane GUS). Jeśli przyjmiemy, poniedziałkową cenę ropy naftowej Brent 33,36 dolarów za baryłkę oznacza to, iż transfer do FR z tego tytułu wyniósł 5,3 mld dolarów, co przy obecnym kursie daje sumę ponad 20 mld złotych. Są to oczywiście szacunki ponieważ rzeczywista cena ropy sprowadzanej z Rosji jest objęta tajemnicą handlową - pisze Krzysztof Księżopolski w swoim blogu na Energetyka24.com.

Księżopolski zauważa, że trzeba "wziąć pod uwagę, iż obecnie rynek znajduje się w okresie niskich cen, ale w lipcu 2008 roku cena za baryłkę doszła do poziomu powyżej 140 dolarów za baryłkę. Zmienność rynku i obecna wielkość transferów do Rosji z kilku powodów może budzić jednak niepokój". 

A oto dlaczego trzeba jak najszybciej zakręcić kurek z rosyjską ropą:

- "uzyskane wpływy z eksportu ropy naftowej są przeznaczane na modernizację sektora zbrojeniowego i armii Federacji Rosyjskiej, co zwiększa jej możliwości w prowadzeniu agresywnej polityki obecnie w stosunku Ukrainy".

- "zgodnie ze statystykami Bank of Russia (za trzy pierwsze kwartały 2015 roku) główne wpływy z eksportu w ponad 50% pochodzą z eksportu ropy naftowej i produktów pochodnych, co powoduje, iż Rosja jest szczególnie wrażliwa na każde ograniczenie popytu tym bardziej, iż rynek jest w okresie niskich cen, co wynika z nadpodaży ropy". 

Autor zauważa, że "spadające ceny ropy naftowej na światowych rynkach są najlepszym momentem na zmianę kierunku zaopatrzenia polskich rafinerii, ponieważ dzisiaj to odbiorca dyktuje ceny i warunki dostaw. Całkowite odejście od importu ropy naftowej z Rosji znajduje uzasadnienie nie w cenie, ponieważ ropa rosyjska jest obecnie tańsza, ale we względach bezpieczeństwa narodowego - jest to zatem w interesie nie sektora, lecz państwa. Każdy milion dolarów transferowany do Rosji oznacza konieczność zwiększania budżetu obronnego Polski i w tym kontekście to się nie opłaca".

Całość przeczytaj na blogu AUTORA TUTAJ