- Nie składałem nigdy przysięgi, że będę posłuszny prawu kanonicznemu, tylko, że będę służył ludziom. Na tym polega duszpasterstwo - zaznacza ksiądz Konrad Irslinger, który z 13 księżmi i diakonami z archidiecezji Fryburg sformułował memorandum krytykujące sposób traktowania przez Kościół ludzi, którzy po raz drugi wstąpili w związki małżeńskie.



Fryburscy duchowni rozpoczęli już nawet w internecie akcję zbierania podpisów, do której przyłączyło się już 195 księży z ich archidiecezji. - Składając podpisy, chcemy zademonstrować, że w naszym podejściu do osób, które ponownie wzięły ślub, kierujemy się właśnie miłosierdziem – oznajmili księża.

 

Problem z owymi duchownymi polega tylko na tym, że w istocie nie rozumieją oni na czym polega miłosierdzie i nie znają nauczania Kościoła na temat Eucharystii. Miłosierdziem jest dla nich akceptacja każdej postawy i grzechu, a przy okazji zapominają oni, że kto niegodnie przystępuje do komunii ten ściąga na siebie wieczne kary. Umożliwianie człowiekowi, który żyje w cudzołóstwie (bo pozostaje niewierny swojej jedynej żonie przed Bogiem) niegodnego przystępowania do komunii nie jest zatem miłosierdziem, a nienawiścią do niego (tylko tak można wyjaśnić brak troski o życie wieczne rozwiedzionych katolików) lub kompletna ignorancją. W obu przypadkach panowie powinni jak najszybciej zostać przeniesieni do stanu świeckiego albo udać się na dodatkowe studia teologiczne i odpowiedni czas pokuty.

 

TPT/Wyborcza.pl