- Gdy (...) w pierwsze święto Bożego Narodzenia, dość wcześnie rano zajrzałem na główne strony kilku polskich portali, wielkich portali, wiodących portali (niektórzy rzekliby pewnie, że mainstreamowych), zrobiło mi się przykro. Zrobiło mi się przykro, bo treści bożonarodzeniowe, poza jednym niewielkim wyjątkiem, były na tych stronach właściwie nieobecne - ubolewa ks. Artur Stopka na swoim blogu Stukam.pl.
- Poczułem przykrość na takiej zasadzie, na jakiej odczuwa ją każdy, kto przeżywając wielką radość, pragnie, aby też inni jej doświadczali, chce ją razem z innymi przeżywać i dzielić, a natrafia niemal wyłącznie na obojętność i brak zainteresowania tematem - kontynuuje znany bloger.
Ks. Stopka zastanawia się, czy podobnej do jego przykrości nie odczuli zaglądając do internetowych portali liczni polscy katolicy. - Męczy mnie myśl, czy jeszcze bardziej przykro nie było katolikom i chrześcijanom innych wyznań pracującym we wspomnianych portalach. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że akurat sami ateiści albo innowiercy redagują tam główne strony. Gdybym ja pracował jako redaktor wielkiego portalu, byłoby dla mnie czymś naturalnym wyeksponowanie dzisiaj treści dotyczących najrozmaitszych aspektów Narodzenia Pańskiego. Właśnie w imię dzielenia się radością. A skoro właściwie w żadnym z tych, które nawiedziłem z samego rana, treści dotyczących Bożego Narodzenia w najbardziej wyeksponowanych miejscach nie było, to dręczy mnie obawa, że nie chodzi tu o suwerenne decyzje konkretnych redaktorów głównych portalowych stron, ale raczej o polecenia tych, którzy zajmują się „wytyczaniem linii” programowej. Zmówili się, czy co? - konstatuje ks. Stopka.
eMBe/Stukam.pl

