Ks. Stopka dotyka aktualnego obecnie tematu wizyty duszpasterskiej, czyli tzw. kolędy. Podczas lektury internetowych wpisów znany bloger natknął się na wypowiedzi, że ksiądz przy okazji odwiedzin duszpasterskich „próbował wyłudzić informacje na temat sąsiadów”. I że w ogóle wypytywał o dane „wrażliwe”. Pewnie pytał odwiedzanych o datę ślubu kościelnego. Albo o uczestnictwo we Mszy świętej – domyśla się ks. Stopka.

 

Kapłan przytacza też historię swojego znajomego, który podczas wizyty duszpasterskiej zapytał sąsiadów starszej samotnej kobiety, czy nie wiedzą, co się z nią dzieje. Zawsze przyjmowała wizytę księdza, a tamtym razem zastał drzwi zamknięte. Po pytaniu księdza sąsiedzi uświadomili sobie, że nie widzieli staruszki od trzech dni. W asyście policji weszli do mieszkania i zastali kobietę ledwo żywą, niezdolną dojść do telefonu.

 

- Inny kilka lat temu relacjonował mi, że podczas kolędy indagując natarczywie sąsiadów dowiedział się o nieszczęściu maltretowanej przez notorycznego pijaka rodziny – pisze ks. Stopka. Rodzina mieszkała w parafii stosunkowo niedługo i – ze strachu przed agresywnym mężczyzną - nikt nie miał odwagi interweniować. Księdzu udało się wywalczyć obiady dla dzieci w szkole, ale też zyskał wroga w osobie pijaczyny.

 

- O ile pamiętam, Jezus nie zajmował się tylko swoim życiem. Swoim uczniom nakazywał napominać braci i to w systemie kilkustopniowym – zauważa ks. Stopka i powołuje się również na nauczanie Soboru Watykańskiego II, który w jednym z dokumentów stwierdza, że: „spodobało się Bogu zbawić człowieka we wspólnocie”. 

 

- Więc chyba jednak nie wystarczy żyć swoim życiem i nie interesować się życiem innych. Niektórzy mówią uczenie, że to współodpowiedzialność za zbawienie innych. I za Kościół jako wspólnotę – uważa ks. Stopka i dodaje, że jednak zainteresowanie życiem innych bywa denerwujące. 

 

eMBe/Stukam.pl