Ksiądz oskarżony o pedofilię dokonał na cmentarzu w Krasnymstawie samospalenia. Jak mogło dojść do tak dramatycznej w skutkach sytuacji?
- Jeśli dochodzi do takiej niezwykle dramatycznej sytuacji jak samospalenie księdza, to wydaje mi się, że można mówić o jakiejś bardzo głębokiej postaci kryzysu wiary i związanym z nim kryzysie przeżywania swojego kapłaństwa. Brak głębokiej relacji z Chrystusem może wynikać z braku modlitwy, czy też jakiś innych czynników. Każdy ksiądz musi sobie to poustawiać, najpierw głęboka wiara, która pozwala człowiekowi prowadzić prawdziwie chrześcijańskie życie budowane na Skale, a dopiero później na niej można opierać kapłańską tożsamość i dojrzałość. Wiara to absolutna podstawa.
Jest to efekt problemów księży z samotnością, z celibatem?
- Samotność może być bardzo owocna, ale może być także źle przeżywana. Jeśli ksiądz nie ma właściwej relacji z Bogiem, nie ma modlitwy, to problem samotności jest dla księdza olbrzymi, czasem wręcz niemożliwy do zniesienia. Jeśli ją ma to towarzyszy mu głębokie przekonanie, że nigdy nie jest na prawdę sam, a poza tym Pan Jezus, który nazywa nas swoimi przyjaciółmi, uczy także budować prawdziwie przyjacielskie relacje z kolegami księżmi i świeckimi. Ze złym przeżywaniem samotności łączy się kryzys celibatu, nie ustawienia we właściwy sposób spraw seksualnych i dojrzałości emocjonalnej. Brak zrozumienia tego, na czym polega prawdziwe duchowe ojcostwo i utrata wiary, że może się ono realizować w duszpasterstwie i dawaniu siebie.
To może prowadzić do sytuacji dramatycznych i nawet takiej jaką widzieliśmy. Trzeba jednak pamiętać, że dziś sytuacja księdza staje się coraz trudniejsza. Duszpasterstwo i relacje z ludźmi wyglądają inaczej niż nawet kilka lat wcześniej. Praca duszpasterska, to coraz więcej wyzwań i wymagań, coraz bardziej ksiądz jest dziś nawet nie tyle na świeczniku, co na celowniku. Nie można też zapomniać o tym, że ksiądz nie może być sam także w wymiarze modlitewnym. Wspólnota, w której posługuje powinna nieustannie pamiętać o nim w modlitwie i modlitwą go osłaniać. Zatem zwłaszcza w sytuacji kryzysu i oskarżeń potrzeba raczej modlitwy, zamiast wytykania palcami i plotek. Wiadomości o tragedii, czy to jakieś małe plotki, czy medialne newsy powinny nas skłaniać do podjęcia modlitewnej kampanii. O tę modlitwę za kapłanów i szczególnie o Boże miłosierdzie dla księdza z Łopiennika bardzo w tym miejscu proszę.
Jeśli jakiś ksiądz ma skłonności do pedofilii co powinien zrobić?
- To jest jak z każdym grzechem. Im dłużej się w nim trwa, tym trudniej z niego wyjść. Tutaj dramat jest tym bardziej przerażający, ponieważ cierpią całkowicie niewinne ofiary. Im dłużej ktoś stara się ukryć problem tym większy on się staje. Konieczna jest nie tylko spowiedź, ale także całkowicie szczera rozmowa z biskupem, prośba o pomoc, przeniesienie, terapię. Jeśli człowiek nie potrafi sobie sam poradzić z grzechem i uzależnieniem, które go przygniatają – musi się zwrócić o pomoc, to jest jedyne wyjście. Wydaje mi się, że samospalenie to sytuacja, w której człowiek nie widzi już żadnego innego wyjścia z sytuacji. Może wydawało mu się, że życie się już tak zaplątało, że nie miał żadnego wyjścia i nie potrafił zobaczyć żadnych innych rozwiązań.
W tym miejscu trzeba także koniecznie dodać, że nie znamy treści pożegnalnego listu, a z tego, co wiem kapłan ten do niczego się nie przyznał. Dlatego nie można z góry zakładać, że był winny. Nie można wydawać tutaj fałszywych sądów i oskarżeń i występować w roli sądu. Z informacji podawanych w mediach nie można w obecnej chwili mieć pewności, co do tego, jak na prawdę było.
Jednak spraw związanych z pedofilią nie można zamiatać pod dywan.
- Oczywiście. Jednak bardzo wiele oskarżeń wobec duchownych i to zarówno na Zachodzie jak i w naszym kraju okazało się fałszywych. Nie słyszałem jednak, aby jakaś gazeta, czy stacja telewizyjna przyznała się potem, że kogoś fałszywie oskarżyła. Oskarżenie może być także dobrym sposobem pozbycia się niewygodnego kapłana i w tedy szkalowani są księża niewinni.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

