Przedstawiamy fragment wywiadu Ewy Czaczkowskiej z ks. Robertem Skrzypczakiem pt: Antyklerykalizm tramwajowy i ideologiczny":


Jak reagować na 
antyklerykalizm w jakiejkolwiek postaci?


Antyklerykalizm jest patologią, wirusem negatywnego stosunku do drugiego człowieka. Jest też sygnałem alarmowym dla Kościoła, bo skoro mamy w Polsce 98 proc. ludzi ochrzczonych, to ożywienie antyklerykalizmu ideologicznego, domagającego się zejścia Kościoła ze sceny publicznej oznacza, że mamy jakiś generalny problem wiary. A przywołując schizofreniczny rozdział między wiarą i życiem, niepokój muszą budzić dwa zjawiska: nastawienie antyklerykalne do księży czy biskupów, jak też laicyzowanie się Kościoła i księży w przestrzeni publicznej. Ta sytuacja domaga się uzdrowienia. Może ono przyjść – na co wskazał Sobór Watykański II – poprzez odnalezienie prawdziwego wizerunku Kościoła, takiego jakiego chciał Jezus Chrystus, w którym najwyższym przywilejem i wyróżnieniem jest bycie uczniem Chrystusa.

 

To może zmniejszy antyklerykalizm obyczajowy, ale na pewno nie zlikwiduje ideologicznego.


Na to nie mamy wielkiego wpływu. Możemy odpowiadać jedynie siłą naszego świadectwa.

 

Ale co robić, gdy atakowane są symbole religijne, atakowane świętości, gdy ktoś bohomazem nazywa świętą ikonę? Atakować? Odwoływać się do sądów?


Na pewno nie należy dać się sprowokować i sprowadzić do poziomu przeciwnika, obrzucającego wyzwiskami, błotem. Jeśli odpowiadamy tym samym, to jest to triumf naszych przeciwników. Taka odpowiedź pokazuje bowiem, że wewnętrznie nie mamy w sobie Chrystusa, lecz jesteśmy próżni. Posiadanie wroga umożliwia sprawdzenie, czy pod religijną politurą mamy w sobie ducha Jezusa Chrystusa. Antyklerykalizm to wyzwanie i sprawdzian naszej wewnętrznej kondycji: czy jest w nas Chrystus, który kocha drugiego człowieka, aż do miłości nieprzyjaciela.

 

Czyli wciąż nastawianie drugiego policzka?


Miłość posunięta aż po krzyż – to znak rozpoznawczy Boga w tym świecie. Zaświadczyć o niej można słowem, a czasami przelaniem za drugiego krwi. Proszę wspomnieć Szawła i Szczepana z pierwszych lat działania Kościoła. Męczeństwo św. Szczepana wiąże się ściśle z przesłaniem świąt Bożego Narodzenia - mówi ks. Skrzypczak.

 

Całość: www.rp.pl


JW/Rp.pl