Prawo kanoniczne jest przygotowywane na zlecenie Papieża. W chili obecnej dysponujemy Kodeksem Prawa Kanonicznego, który został przygotowany na prośbę Jana Pawła II i jest owocem decyzji podjętych na II Soborze Watykańskim. Dlatego żaden polityk, a co więcej, żaden katolik nie może manipulować prawem kanoniczym, ani jednostkowo domagać się jego zmiany. Prawo kanoniczne jest wyrazem sensus fidei, to znaczy powszechnego zmysłu wiary, a zatem powszechnego odczuwania czym jest prawda wiary, czym jest dobro i zło w oparciu o wiarę w Jezusa Chrystusa. Jest to odczuwanie powszechne wśród wszystkich wierzących.
Jeśli zaś chodzi o happening pana Palikota, to żal mi wykonawców takich czynności. Mówiąc ogólnie, mam na myśli polityków, którzy niezwykle lekko traktują sprawy wysokiej rangi. Z podobną sytuacją spotkałem się kilka lat temu we Włoszech, gdzie różne miejscowości objeżdżał autobus, w którym proponowano proceder odchrzczenia się. Wyglądało to mniej więcej podobnie, jak proponuje Palikot – trzeba było wypełnić deklarację i złożyć podpis. Miało to wyglądać tak, jak na przykład domaganie się od KRRiT ujęcia albo wykreślenia z cyfrowego multipleksu jakiegoś kanału.
W kwestii chrztu jesteśmy wyznawcami prawdy o niezacieralnym charakterze chrztu. Przykro mi, ale tym wszystkim, którzy mieli nadzieję, że w jakiś sposób będą mogli się wykreślić z rejestru ochrzczonych, muszę powiedzieć, że do dziś nie znaleźliśmy takiego detergentu, którym można by wywabić znamię chrztu. Ten sakrament jest niezatarty w takim sensie, że każdy, kto go przyjmuje, otrzymuje pewien odcisk na samej naturze, istocie swojego człowieczeństwa. Chrzest wyposaża człowieka w pewien znak wodny, znamię przynależności do Chrystusa i do misterium paschalnego.
Oczywiście, można odłączyć się od samego Kościoła jako wspólnoty wiernych. Jeśli ktoś publicznie deklaruje apostazję albo dopuszcza się jednego z najpoważniejszych grzechów, takich jak aborcja czy zabójstwo, to przez sam ten fakt (tzw. latae sententiae) zostaje usunięty ze wspólnoty wierzących.
Mam jeszcze obawę, że dziś niektórzy politycy bawią się wywieraniem wpływu na ludzi, co przejawia się próbą ustanowienia władzy nad ludzkimi gustami czy preferencjami. Jeśli to się rozciąga na duszę człowieka i dotyczy tak ważnej sprawy, jak zbawienie, to jako kapłan Kościoła katolickiego muszę z całą pewnością powiedzieć, że osoby, które w ten sposób się bawią, organizują happeningi związane z apostazją powinny mieć świadomość, że w bardzo radykalny sposób ryzykują nie tylko swoje własne zbawienie, ale także biorą na siebie odpowiedzialność za grzech zgorszenia. Jeśli ktoś inny, pociągnięty takim lekkomyślnym podejściem do poważnej sprawy zrobi to samo, to wówczas ta osoba ma obciążone przed Bogiem sumienie odpowiedzialnością za poważne, ciężkie grzechy innych ludzi. Trzeba ludziom uświadamiać, że wszystko w życiu ma swoje konsekwencje. Czyny, które mają zasięg tymczasowy, będą miały tymczasowe konsekwencje. Ale są czyny, które mają konsekwencje wykraczające poza ludzką śmierć. Tutaj nie ma innego wyjścia, jak dawanie silnego ostrzeżenia i nawoływanie do bojaźni Bożej.
Not. Marta Brzezińska

