Marta Brzezińska: „Zniszczenie mechanizmu społecznego ostracyzmu, oburzenia niszczy w istocie moralność. Jeśli bowiem społeczeństwa nie oburza matka, która nie żałuje śmierci dziecka, a nawet – tego nie rozstrzygam, ale wiele na to wskazuje – zamordowała je, a potem odgrywała medialny show na jego grobie, to w istocie nie może go już oburzać nic, i każda zbrodnia może zostać rozmyta” - ostrzega Tomasz Terlikowski. Ksiądz także dostrzega takie niebezpieczeństwo?
Ks. Robert Skrzypczak: Nie widzę takiego niebezpieczeństwa, by ktoś chciał blokować oburzenie społeczeństwa. Reakcja moralna, która budzi się w świadomości czy sercu nas, którzy to wszystko obserwujemy, jest jak najbardziej prawidłowa. Ostatecznie znajdujemy się jednak w nietypowej sytuacji.
To znaczy?
Z jednej strony, mamy do czynienia z nieustannie zmieniającymi się danymi, dotyczącymi sprawy matki Madzi. Z drugiej, nie mamy pewności, w jakim stanie psychicznym jest pani Waśniewska. Myślę, że trzeba tu zachować bardzo dużo zimnej krwi i powściągliwości, zaufać kompetencji sądu i powstrzymać się przed osądzaniem, zarówno tej kobiety, jak i całej sprawy z punktu widzenia moralnego. Mam na myśli tzw. osądy prywatne. A przecież w Piśmie świętym mamy jasno napisane: „Nie sądźcie, nie będziecie sądzeni”. Od tego jest kompetentny sąd.
Ale oceniać konkretną kobietę to jedno, a potępić sam czyn – drugie.
Ja jednak nie dramatyzowałbym tak bardzo. Ta sprawa stała się już pewnego rodzaju narodowym serialem. Mamy do czynienia z ogromną manipulacją, czy to ze strony głównej bohaterki wydarzeń, czy osób, które w jakiś sposób przyczyniły się do tego dramatycznego spektaklu. Mamy wreszcie do czynienia z dramatem osobistym rodziny, ze śmiercią dziecka, dramatem kobiety, która – nie wiemy z jakich powodów – sprawia wewnętrzne wrażenie, jakby nie radziła sobie z emocjami. Ale póki człowieka nie spotkam i z nim nie porozmawiam, póki nie mam żadnej możliwości, żeby dogłębnie ocenić jego myśli, uczucia, motywy postępowania, opierając się tylko na rozproszonych, histerycznych doniesieniach mediów, nie wyrobię sobie oceny moralnej. Nie widzę tu także niebezpieczeństwa stępienia ostrza oceny tego, co jest dobre, a co złe. Radzę zachować zimną krew i poczekać.
A czy fakt, że dzięki tabloidom mama Madzi stała się celebrytką nie wpływa w jakiś sposób na tendencję do jej usprawiedliwiania? W końcu znanym wybacza się więcej. Duża część społeczeństwa patrzy na panią Waśniewską nie przez pryzmat jej czynów, ale przez pryzmat medialnej gwiazdy.
Sprawy zaszły już za daleko. Nie tylko mama Madzi jest winna temu serialowi, który powstał na kanwie jej historii. Tutaj ogromną odpowiedzialność ponoszą tabloidy, media plotkarskie, ludzie, którzy kreowali fakty i poddawali Waśniewskiej pomysły na obronę. Ona, z jednej strony, być może jest autorem nieustannego manipulowania innymi ludźmi, ale być może ma też jakieś rysy psychopatyczne. Naprawdę wolałbym się powstrzymać przed osądzaniem tej osoby, nigdy jej nie spotkałem osobiście, więc nie mam prawa tego robić. Jest za dużo osób i podmiotów, które ponoszą częściową odpowiedzialność za tę sytuację.
Rozmawiała Marta Brzezińska
