Gdy słucham to, co jak posłowie atakują księży, to robią sobie publicity. Na złodzieju czapka gore. Jak ktoś ma coś na sumieniu, to najchętniej pokazuje palcem na winy innych. Nie był już od takiej postawy wolny w raju Adam. Jak go Pan Bóg złapał na grzechu, to od razu pokazał palcem na Ewę, że to jej wina.
Mi zawsze żal jest ludzi, którzy atakują innych, bo oni nic nie wnoszą. Krytyka jest łatwa. To jest taki pasożytniczy styl życia. Na tym buduje się chorą tkankę. To jest nieszczęście ludzi niepozbieranych wewnętrznie, którzy chcą zabłysnąć pasożytując na wartościach. To jest dla duszpasterzy dosyć jasne, że ci co szukają winy wśród innych - sami mają problemy.
Od strony społecznej trudno jest wymyślić jakiś pozytywny program. Pamiętam, że przed laty urządziłem w kościele spotkanie przedstawicieli różnych partii i powiedziałem: przedstawiajcie programy, tylko nie atakujcie drugich. Pamiętam, że ci reprezentanci niewiele mieli do powiedzenia.
Jest w tej chwili moda aby atakować Kościół, który jest solą w oku mafiosów. Jest trochę mafii krajowych i międzynarodowych, którym przeszkadza, to czego Kościół uczy.
Adwent jest pięknym czasem, oczyszczenia, powrotu do Boga. Należy wspierać człowieka. Tysiące dzieci przychodzą rano na roraty, tłumy się spowiadają. To jest piękna praca duchowa, praca nad odrodzeniem wewnętrznym.
Posła od Palikota, który takie rzeczy wypowiada pod adresem księży, gotów jestem w ramach miłości bliźniego przyjąć, wyspowiadać w konfesjonale, tak jak i innych posłów Ruchu Palikota. Niech się ustawią w kolejce do spowiedzi. Jestem starym spowiednikiem. Każdy może się zmienić.
Not. Jarosław Wróblewski
