Posługa ks. Prymas Józefa Glempa przypadła w trudnym czasie...
I była nie do pozazdroszczenia. Po pierwsze objął posługę po Prymasie Tysiąclecia, który był człowiekiem wyjątkowym, a więc w sposób naturalny takie oczekiwania przenosi się na następcę. Nie był tak charyzmatycznym człowiekiem, ale na pewno rozważnym, spokojnym i zdystansowanym. Dziś, po latach widzimy, że w tamtym bardzo gorącym czasie ten dystans był bardzo potrzebny i oceniany dziś bardzo wysoko. Na bieżąco jednak te oceny były formułowane jednak inaczej. Zwłaszcza oceny wiernych, ale i samych księży. Wydawało się, że powinien być bardziej stanowczy, zaangażowany w przezmiany, które się dokonują. Może i bardziej stanowczy wobec władz. On utrzymywał jednak dystans i dziś wiemy, że był to zdrowy dystans.
Czy ksiądz przypomina sobie jakieś szczególne spotkanie Prymasem Glempem?
Mnie szczególnie uderzyło to, że gdy w stanie wojennym oczekiwaliśmy jakiś od niego mocnych wypowiedzi to, one były, ale dotykały ludzi pokrzywdzonych. Tutaj prymas był bardzo jednoznaczny i upominał się o nich również w sposób jednoznaczny. Pamiętam, że gdy zdałem mu sprawozdanie z duszpasterstwa internowanych i z ich trudnej sytuacji zdecydował natychmiast, że do nich pojedzie, że ich odwiedzi na Białołęce i Grochowie. Szybko reagował i tak zrobił.
Prymas Glempa charakteryzował dystans, jak ksiądz go ocenia?
W tym bardzo pięknym zawirowaniu solidarnościowym, widzimy dziś, że były różne tendencje i nie wszystko było do końca jasne i czyste. On ten zdrowy dystans utrzymał. To jego stanowisko z perspektywy czasu okazało się właściwe.
Zmarły Prymas podejmował też wiele inicjatyw jak pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny, później budowa Świątyni Opatrzności Bożej.
Wizyty papieskie, ich organizacja to też była jego zasługa. I nie były one łatwe, ale on przyczynił się do tego, że były owocne. Przypomnienie i przeprowadzenie ślubu dotyczącego budowania Świątyni Opatrzności Bożej było dla niego naprawdę ciężkim i trudnym krzyżem. Myślę, że jej wzniesienie również oceni odpowiednio historia.
Był jeszcze w jego życiu wątek dotyczący ks. Jerzego Popiełuszki.
Sytuacja ks. Jerzego nie była dla niego łatwa, w relacji biskup-kapłan. Był do działalności ks. Jerzego mocno zdystansowany, ale gdy nastąpiło to męczeństwo – całą sprawą dobrze pokierował. Dodam, że jego troska o codzienne duszpasterstwo była również widoczna. Sam był niesamowicie pracowity, nie odmawiał prośbom, mimo napiętego kalendarza, chciał ludziom z całych sił służyć.
Jakby ksiądz w dwóch zdaniach określił zmarłego prymasa?
Był to człowiek kościelnego ładu i spokoju. Był dobrym duszpasterzem.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
